Liga Mistrzów. Barcelona szczęśliwie remisuje z Club Brugge. Grali Polacy
Już w pierwszych minutach było jasne, że to nie będzie zwykły wieczór. FC Barcelona musiała gonić wynik aż trzykrotnie, a gospodarze jeszcze długo po ostatnim gwizdku łapali się za głowę, że nie wyciągnęli kompletu punktów. Kiedy Ferran Torres błyskawicznie odpowiedział na cios Club Brugge, nikt nie spodziewał się, że to dopiero początek prawdziwego festiwalu bramek i emocji, w którym nawet VAR potrafił zamieszać. Goście z Katalonii musieli pokazać charakter, żeby wydrzeć punkt w szalonym starciu, które spokojnie można zaliczyć do ligowych thrillerów.
Szybko okazało się, że faworyci z Katalonii nie będą mieli dziś łatwego życia. Club Brugge, mający na koncie trzy punkty po trzech kolejkach Ligi Mistrzów, już od pierwszego gwizdka narzucił wysoki pressing na FC Barcelonę. To miejscowi jako pierwsi poderwali kibiców z miejsc — już w 6. minucie Carlos Forbs zerwał się prawym skrzydłem i wyłożył piłkę Nicolo Tresoldiemu, który nie pomylił się z kilku metrów, trafiając do siatki. Arbiter przez chwilę rozważał spalonego, ostatecznie jednak uznał trafienie.
Odpowiedź Barcelony była natychmiastowa — zespół Hansiego Flicka ruszył do przodu, a Fermin Lopez dograł z prawej strony. Ferran Torres, bez chwili namysłu, huknął z jedenastu metrów i znów wróciliśmy do punktu wyjścia. To był dopiero początek — kolejne minuty przyniosły jeszcze więcej dramaturgii.
Blaugrana rozkręcała się, ale gospodarze pozostali groźni. Lopez był bliski trafienia z dystansu, Rashford przestrzelił nad poprzeczką, a potem znów błysnął Forbs. W 17. minucie zawodnik Club Brugge znalazł się sam przed Wojciechem Szczęsnym i płaskim strzałem ponownie wyprowadził Belów na prowadzenie. Pojawiły się wątpliwości, czy Szczęsny mógł zrobić więcej, bo nie wyszedł do interwencji przed polem karnym.
Barcelona miała swoje okazje jeszcze przed przerwą. Jules Kounde obił poprzeczkę, a Ferran Torres tym razem spudłował sam na sam z bramkarzem. W drugiej części to jednak gospodarze mogli pierwszego gola dorzucić, ale strzał Christosa Tzolisa sparował czujny golkiper mistrzów Hiszpanii.
Im dalej w las, tym Barcelona potrafiła coraz mocniej dociskać rywali. Lamine Yamal sprawdził czujność Jackersa, a szybka zmiana – wejście na boisko Roberta Lewandowskiego – ożywiła grę gości. Paradoksalnie to nie Polak, lecz Eric Garcia o mało nie doprowadził do remisu, gdy huknął z 30 metrów w poprzeczkę.
Chwilę później goście wyrównali. Po widowiskowej akcji Yamala we współpracy z Danim Olmo, piłka zatrzepotała w siatce tuż obok bezradnego bramkarza Club Brugge. Remis nie wytrzymał jednak długo — znów błysnął Forbs i po kolejnej kontrze uderzył precyzyjnie obok Szczęsnego.
W 69. minucie Yamal o mało nie wyrównał po raz trzeci, ale Jackers popisał się skuteczną interwencją. Kilka chwil później sędzia wskazał na wapno, lecz analiza VAR wszystko odkręciła. Końcówka przyniosła jeszcze jedno istotne wydarzenie — Yamal znów w roli głównej. Jego dośrodkowanie z lewej strony zamieniło się w niefortunny samobój Tzolisa i był remis 3:3.
Emocji nie brakowało do ostatniej sekundy. Wyprowadzony na boisko Mamadou Diakhon prawie rozstrzygnął sprawę na korzyść gospodarzy, uderzając technicznie tuż nad bramką. Już w doliczonym czasie gry sędziowie sprawdzali jeszcze trafienie Romeo Vermanta, który sprytnym wślizgiem zgarnął piłkę Szczęsnemu — po analizie VAR gol słusznie nie został uznany.
Jak podano w materiale Sportowefakty, gospodarze poczuli spory niedosyt. Trzy razy wychodzili na prowadzenie i do samego końca wydawało się, że są bliżej zwycięstwa. Ostatecznie jednak to FC Barcelona wywiozła z Belgii punkt, a mecz przejdzie do historii jako popis ofensywy obu ekip.
Club Brugge – FC Barcelona 3:3 (2:1)
- 1:0 Nicolo Tresoldi 6'
- 1:1 Ferran Torres 8'
- 2:1 Carlos Forbs 17'
- 2:2 Lamine Yamal 61'
- 3:2 Carlos Forbs 63'
- 3:3 Christos Tzolis (sam.) 77'
Składy
Club Brugge: Nordin Jackers – Kyriani Sabbe, Joel Ordonez, Brandon Mechele, Joaquin Seys – Aleksandar Stankovic, Raphael Onyedika (84' Lynnt Audoor, 87' Hugo Vetlesen) – Carlos Forbs (78' Romeo Vermant), Hans Vanaken, Christos Tzolis – Nicolo Tresoldi (78' Mamadou Diakhon).
FC Barcelona: Wojciech Szczęsny – Jules Kounde, Ronald Araujo, Eric Garcia (90+3' Pau Cubarsi), Alex Balde (90+3' Gerard Martin) – Marc Casado (58' Dani Olmo), Frenkie de Jong – Lamine Yamal, Fermin Lopez, Marcus Rashford (83' Roony Bardghji) – Ferran Torres (58' Robert Lewandowski).
Żółte kartki: Onyedika, Diakhon (Club Brugge); Kounde, Yamal, Lopez (Barcelona).
Sędzia: Anthony Taylor (Anglia).