Jose Mourinho przerywa milczenie po skandalu z Viniciusem i swoim wyrzuceniu z boiska – StolicaSportu.pl

Jose Mourinho komentuje burzę po meczu Benfiki z Realem

Jose Mourinho
fot. Werner100359 (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Maciek
18 lutego 2026 11:35
3 minuty czytania

Już po końcowym gwizdku spotkania Benfiki Lizbona z Realem Madryt cała uwaga publiczności skupiła się na Jose Mourinho. Portugalczyk nie tylko otwarcie przyznał przewagę Realu, ale zaskoczył serią mocnych komentarzy dotyczących zamieszania wokół Viniciusa Juniora oraz samego siebie – bo i on, jak się okazało, został wyrzucony z ławki. Mourinho nie zamierzał jednoznacznie oceniać głośnych oskarżeń o rasizm, przywołał też swoje własne starcie z arbitrem i reakcje działaczy oraz piłkarzy Królewskich.

Jose Mourinho znów znalazł się w centrum futbolowej burzy po wyjazdowej porażce Benfiki z Realem Madryt 0:1 w Lidze Mistrzów UEFA. Jego pomeczowa konferencja zaskoczyła – Portugalczyk rzucał ironią, ale nie brakowało w jego wypowiedziach również nuty bezradności wobec gorącego konfliktu na linii Vinicius JuniorGianluca Prestianni.

Zapytany o to, czy młody pomocnik Benfiki przeprosił Brazylijczyka po rzekomym incydencie na tle rasowym, Mourinho wyraźnie nie chciał dokonywać ocen. Tłumaczył, że wysłuchał obu zawodników, a ich relacje zupełnie się rozmijają. W jego słowach wybrzmiała ostrożność: „Przeprosić za co? Rozmawiałem z każdym z nich. Vinicius mówi jedno, Prestianni drugie. Nie chcę być stronniczy i wskazywać, komu wierzę bardziej”. W tej atmosferze niepewności podkreślił jedynie, że do pamiętnego gola Viniciusa wcale nie było powodu do napięcia – „to bramka, którą może zdobyć tylko on albo Mbappe, potem powinien cieszyć się z kolegami zamiast wdawać się w utarczki z trybunami”.

Wyrzucenie Mourinho i pikanteria sędziowska

Szkoleniowiec nie omieszkał również zdradzić, że sam obejrzał mecz do końca poza liniami bocznymi, bo sędzia wyrzucił go za, jak to określił, zbyt dobitną krytykę. Mourinho sugerował, że arbitrzy podejmowali niezrozumiałe decyzje dyscyplinarne. „Dostali kartkę tylko ci, którzy mogli. Sędzia wyglądał, jakby miał na kartce rozpisane nazwiska, którym wolno pokazać żółty kartonik” – ironizował.

Jednocześnie przyznał, że „siedząc na ławce ponad 1400 meczów”, potrafi już rozpoznać, kto kiedy powinien doczekać się kary, a kto nie. I tu wrócił temat Realu: „Zasłużył na zwycięstwo”.

Reakcje działaczy Realu i spór na linii Vinicius – Arbeloa

Emocje nie słabły po ostatnim gwizdku. Kiedy dziennikarze dopytywali Portugalczyka o ostre słowa Alvaro Arbeloi i Kyliana Mbappe, Mourinho próbował tonować nastroje. „Starałem się być bardziej wyważony niż Alvaro i Kylian. Nie zamierzam powiedzieć, że Vinicius kłamie, a mój zawodnik jest bez winy” – przekonywał, oddając, że wokół tego typu incydentów „ciągle dzieje się to samo w tych samych stadionach; coś jest nie tak”.

Portugalczyk poruszył też sposób celebrowania po zdobytej bramce. Pytał przewrotnie, czemu Vinicius nie świętuje jak dawni światowi giganci: „Dlaczego nie cieszy się jak Eusebio, Pele, Di Stefano?”. I faktycznie, szkoleniowiec zwrócił uwagę, że po bramce mecz praktycznie się skończył.

W rozmowie z Arbeloą Mourinho miał zapytać wprost: „Czemu tak się wygłupiasz po takim golu?”. I choć prasa nie uzyskała jasnej odpowiedzi, wydawało się, że trener wcale nie zamierzał rozstrzygać, czy problem leży po stronie Brazylijczyka.

Na tym skończyła się ta burzliwa konferencja. Mourinho nie miał już ochoty wracać do tematu: „Nie chcę więcej tego komentować”.

Źródła: Madrid Universal, MARCA

Wybrane dla Ciebie