Bodo/Glimt zadziwia w Lidze Mistrzów. Sporting rozbity 3:0 – StolicaSportu.pl

Bodo/Glimt zadziwia w Lidze Mistrzów. Sporting upokorzony w Norwegii

Kasper Hogh
fot. www.glimt.no
Domyślna grafika
Eryk
11 marca 2026 23:02
2 minuty czytania

Norweski Bodo/Glimt znów udowadnia, że na tym etapie Ligi Mistrzów nie ma już przypadków. Po wcześniejszej sensacji z Interem, tym razem Sporting został rozbity aż 3:0 w pierwszym meczu 1/8 finału. Gospodarze kontrolowali grę i do przerwy praktycznie rozstrzygnęli losy rywalizacji, zadając kolejne ciosy tuż przed gwizdkiem. Po stronie lizbończyków widać było rozczarowanie i bezradność wobec ofensywnej, odważnej gry mistrzów Norwegii.

Bodo/Glimt dobitnie pokazało, że ich zaskakujący marsz przez Ligę Mistrzów to nie tylko jednorazowy wystrzał formy. Po wyeliminowaniu Interu Mediolan, norweska drużyna na własnym boisku rozbiła Sporting 3:0, robiąc olbrzymi krok w stronę ćwierćfinału.

Ekipa z Bodø spotkanie zaczęła z impetem i apetytem na kolejną niespodziankę. Już w 24. minucie Hakon Evjen groźnie sprawdził czujność Rui Silvy, lecz bramkarz gości popisał się dobrą interwencją. Sporting nie zamierzał tylko się bronić – po chwili odpowiedział Luis Guilherme, ale to Nikita Haikin wybił jego uderzenie na rzut rożny.

Powoli wszystko zaczęło się łamać na korzyść gospodarzy. W 32. minucie Georgios Vagiannidis upadł, faulując przeciwnika w polu karnym. Po analizie VAR sędzia wskazał na jedenastkę, którą pewnie zamienił na gola Sondre Fet. Trybuny wystrzeliły z radości, ale to nie był koniec emocji w pierwszej części gry.

W doliczonym czasie przed przerwą do siatki trafił Ole Blomberg. Uderzenie z bliska, szybka weryfikacja VAR – tym razem sędzia uznał gola i gospodarze schodzili do szatni z dwubramkowym prowadzeniem. Sporting wydawał się mocno wybity z rytmu.

Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się diametralnie. Goście próbowali łapać kontakt, jednak to Bodo/Glimt było konkretniejsze. W 56. minucie świetną okazję zmarnował jeszcze Jostein Maurstad Gundersen, ale niewykorzystana szansa nie zemściła się na miejscowych.

Około godziny gry Sporting miał swoją chwilę – Luis Suarez uderzał, lecz Haikin nie dał się zaskoczyć. Ostateczny cios padł jednak z drugiej strony. W 71. minucie po dograniu Jensa Hauge, Kasper Hogh (na zdjęciu) precyzyjnie wpakował piłkę pod poprzeczkę, ustalając wynik na 3:0.

BODO/GLIMT - SPORTING CP 3:0 (2:0)
1:0 Sondre Fet 32-karny
2:0 Ole Blomberg 45+1
3:0 Kasper Hogh 71

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie