Raków zatrzymuje Spartę Praga. Bezcenny remis na trudnym terenie
Raków Częstochowa dokonał rzeczy, która przed pierwszym gwizdkiem wydawała się zadaniem z gatunku bardzo trudnych. Wyprawa do Pragi zakończyła się bezbramkowym remisem z faworyzowaną Spartą w Lidze Konferencji.
Wizyta Rakowa w stolicy Czech nie należała do łatwych. Ekipa Marka Papszuna zmierzyła się ze Spartą Praga, która już od pierwszych minut ruszyła do ataku, mocno eksponując swoje atuty w ofensywie. Częstochowianie przyjęli wyzwanie i – choć to czeski zespół przeważał w statystykach – nie dali się złamać ani przez moment.
Sparta narzuciła własny styl, dominując w posiadaniu piłki i często sprawdzając czujność defensywy Medalików. Oliwier Zych był tego wieczoru prawdziwą ostoją – kilkukrotnie zatrzymał piłkarzy gospodarzy, a także uchronił zespół przed stratą gola po uderzeniu Lukasa Haraslina. Co prawda, Haraslin posłał piłkę do siatki już w pierwszej połowie, ale arbiter nie miał wątpliwości – spalony przekreślił radość gospodarzy.
Raków nie ograniczał się jedynie do bronienia. W drugiej części spotkania kibicom z Częstochowy mocniej zabiło serce, gdy Michael Ameyaw wykorzystał moment nieuwagi rywali i wpakował piłkę do bramki. Sytuacja została jednak błyskawicznie wyprostowana przez arbitra liniowego, sygnalizującego spalonego – i ten gol także nie mógł zostać zaliczony.
Im bliżej było końca meczu, tym mocniej Sparta przyciskała, ale skuteczna gra w obronie pozwoliła Rakowowi przetrwać najgroźniejsze napory gospodarzy. Medaliki wywożą z Pragi punkt, który może mieć sporą wagę w kontekście walki o awans. Co ciekawe, drużyna Marka Papszuna pozostaje bez porażki w tej edycji Ligi Konferencji UEFA.