Raków Częstochowa żegna się z Ligą Konferencji po walce z Fiorentiną
Raków Częstochowa miał swój moment radości, gdy na początku drugiej połowy rewanżowego starcia z Fiorentiną trafił do siatki Karol Struski. Wydawało się, że sprawa pozostaje otwarta. Jednak włoski zespół szybko się otrząsnął, doprowadził do wyrównania, a w doliczonym czasie przypieczętował swój awans. Pełne trybuny w Sosnowcu liczyły na więcej, lecz to Fiorentina zagra dalej.
Raków Częstochowa zakończył przygodę z Ligą Konferencji Europy na etapie dwumeczu z ACF Fiorentiną. Choć drużyna Łukasza Tomczyka znów potrafiła wyjść na prowadzenie — tym razem po trafieniu Karola Struskiego tuż po przerwie — rywale odpowiedzieli nad wyraz skutecznie.
W czwartek w Sosnowcu kibice Rakowa liczyli na niespodziankę, gdyż poprzedni mecz również rozpoczął się od gola dla polskiej ekipy. Struski tym razem wykończył akcję już w 46. minucie, dając gospodarzom nadzieję na odwrócenie losów rywalizacji. Jednak po straconej bramce goście zaczęli coraz odważniej atakować, spychając Raków do defensywy.
Fiorentina po kilku niewykorzystanych okazjach w końcu dopięła swego — do remisu doprowadził Cher Ndour wykorzystując rykoszet w polu karnym w 68. minucie. W tym momencie sytuacja Rakowa stała się jeszcze trudniejsza, bo do awansu potrzebna była kolejna bramka lub dogrywka.
Przy stanie 1:1 sędzia Juan Martinez Munuera podyktował rzut karny po domniemanym faulu na Jonatanie Braut Brunesie, jednak po analizie VAR decyzja została zmieniona na korzyść Fiorentiny.
W końcówce meczu zespół z Częstochowy próbował odwrócić wynik, jednak z każdą minutą było coraz ciężej. W doliczonym czasie gry podopieczni Tomczyka musieli się odkryć, co Fiorentina wykorzystała, strzelając drugą bramkę do pustej bramki za sprawą Marina Pongracicia w 90+7. minucie.
RAKÓW CZĘSTOCHOWA - FIORENTINA 1:2 (0:0)
1:0 Karol Struski 46
1:1 Cher Ndour 68
1:2 Marin Pongracić 90+7