Mourinho trzęsie szatnią Realu. Nowe zasady Portugalczyka
Jose Mourinho nie robi wyjątków – w Realu Madryt nie zawahał się wstrząsnąć dotychczasowym porządkiem. Klubowy dietetyk zmienił się z doradcy w egzekutora jadłospisów, punktualność ma zupełnie inne konsekwencje niż do tej pory, a rekonwalescencja przestaje być sprawą indywidualną. "Mou" od pierwszych dni rządzi twardą ręką.
Jose Mourinho powrócił na Santiago Bernabeu i nie minęły nawet pierwsze dni, a już wywrócił istniejące układy do góry nogami. Według dziennikarza AS, Jose Felix Diaz, Portugalczyk natychmiast wymusił na piłkarzach przestrzeganie nowych zasad, podkreślając, że w tym sezonie nie będzie żadnych świętych krów.
Poprzedni sezon dla "Królewskich" był kompletną porażką, bo zarówno Xabi Alonso, jak i Alvaro Arbeloa nie zdołali zakończyć rozgrywek z choćby jednym trofeum. Florentino Perez, chcąc uniknąć powtórki, sięgnął po nazwisko z najwyższej półki – Mourinho, który już wcześniej z klubem wywalczył trzy puchary.
W szatni Realu natychmiast zapanowała zupełnie inna atmosfera. Największą zmianą okazała się rola klubowego dietetyka – od teraz jadłospis to nie tylko sugestia, lecz żelazny obowiązek. Piłkarze muszą stosować się do wszystkich zaleceń dotyczących odżywiania, bo Mourinho nie przewiduje możliwości negocjacji w tej kwestii. Wcześniejsi trenerzy pozwalali sobie na większy luz, tu luzu nie przewidziano w ogóle.
Naprawianie punktualności to kolejny punkt rewolucji "The Special One". Zamiast standardowej, tak nielubianej przez zawodników kary finansowej, Mourinho postawił na coś znacznie bardziej dotkliwego: jeżeli gracz nie pojawi się na czas, trafia na siłownię i pracuje w odosobnieniu, gdy reszta może trenować na boisku. Daje to do myślenia nawet największym gwiazdom zespołu.
Portugalczyk przygląda się też z bliska wszystkim rekonwalescentom. W przeciwieństwie do wcześniejszych praktyk, powrót do zdrowia przestał być kwestią indywidualną. Każdy kontuzjowany gracz ma obowiązek pracować nad formą zarówno rano, jak i po południu w ośrodku Valdebebas. Szczegółowa obserwacja przynosi wymierne efekty, a Mourinho pilnuje, by nie było wyjątków i nie tworzyły się żadne podziały.
– Mourinho szybko zrozumiał, że w Valdebebas musi dojść do zmian. Wprowadził znacznie większą kontrolę nie tylko w związku z treningami, ale innymi aspektami, które mają wpływ na życie piłkarzy. Od odżywiania, przez sposób rekonwalescencji, aż po punktualność. Nie ma żadnych wyjątków, nie ma hierarchii, wszyscy są równi. Źródło z klubu mówi: "Mourinho chce pielęgnować grupę, kluczowa jest dla niego jedność. W tym momencie atmosfera w zespole jest bardzo dobra"