Kandydat na prezesa Barcelony: Powrót Messiego da klubowi 200 mln euro
Marc Ciria, ekonomista i rywal Joana Laporty w nadchodzących wyborach na prezesa Barcelony, uważa, że powrót Lionela Messiego miałby kluczowe znaczenie dla naprawy finansów klubu. Głośno deklaruje, że Argentyńczyk chce wrócić na Camp Nou, a cały plan może zagwarantować Barcelonie nawet 200 milionów euro przychodu w jeden sezon.
W Barcelonie znów robi się gorąco, a wszystko za sprawą wyborczej batalii o fotel prezesa. Tym razem, obok dobrze znanego Joana Laporty, pojawił się ekonomista Marc Ciria, który swoją kampanię opiera na jednym, spektakularnym punkcie – powrocie Lionela Messiego na Camp Nou.
Ciria, któremu liczenie pieniędzy nie jest obce, nie owija w bawełnę. W rozmowie dla Cadena SER przyznaje, że elementem centralnym jego wizji odbudowy klubu jest kontrakt z argentyńskim gwiazdorem. O co chodzi? Kandydat przekonuje, że tylko powrót Messiego zagwarantuje tak potrzebną „Dumie Katalonii” stabilizację, zarówno finansową, jak i wizerunkową.
"Moviment 42" – bo tak nazwał swój projekt Ciria – ma być ruchem oddolnym, wywodzącym się wprost spod murów stadionu Barcelony. Jak zapewnia sam pomysłodawca, priorytetem ma być zbudowanie rozwiązań finansowych z prawdziwego zdarzenia. Mówi dosadnie o obecnych bolączkach klubu: „Narastające słabości, które odczuwa klub w swojej sferze ekonomicznej i instytucjonalnej, są efektem niezaimplementowania wcześniejszych propozycji. Czujemy, że mamy determinację i motywację, by wprowadzić je w życie.”
Messi kluczem do kasy
Według Cirii, żadne hołdy ani pomniki nie załatwią sprawy. Tu potrzebna jest chłodna kalkulacja: „To nie jest projekt dla zasług czy pomników; to plan strategiczny oparty na partnerstwie. Jeśli popatrzymy na Barcelonę bez Messiego, Leo wciąż pozostaje sportowcem o największej renomie na świecie.” Ciria nie ukrywa, że sam Messi chce wrócić do Katalonii – jak sugeruje, wystarczy tylko położyć konkretny plan na stole.
„Chce wrócić do domu, więc zróbmy to i wprowadźmy plan, który realnie przyniesie korzyści także Barcelonie.”
Jeszcze ciekawsze są prognozy finansowe. Ekonomista szacuje, że powrót Messiego oznaczałby dla klubu nawet 200 milionów euro czystego przychodu... i to już w pierwszym sezonie! Przekonuje: „Mówię o Messim jako o elemencie kluczowym, niezbędnym jeśli chcemy, by Barcelona zachowała niezależność właścicielską. Wzrost przychodów dzięki temu kontraktowi jest po prostu niezbędny. Porozumienie z Messim staje się niemal sprawą życia i śmierci dla klubu.”
Na koniec Ciria stanowczo ucina wszelkie spekulacje o potencjalnym sojuszu z Laportą: „Ani on by nie zaproponował, ani ja nie jestem zainteresowany” – dodając, że najczęściej rozmawia z innym konkurentem, Victorem Fontem, choć ich wizje się różnią.