Kontuzja Jana Bednarka. Złamanie wykluczone
Zaledwie kilka dni przed kluczowym ligowym starciem FC Porto z Benficą, Jan Bednarek znalazł się na cenzurowanym po niefortunnym zderzeniu podczas półfinału Pucharu Portugalii. Choć początkowo istniała obawa o groźne złamanie żeber, najnowsze wieści są bardziej optymistyczne – złamania nie stwierdzono. Wszystko zależy od tego, jak Bednarek poradzi sobie z bólem i czy zdąży wrócić do pełnej dyspozycji na niedzielę.
Jan Bednarek znalazł się w samym środku nerwowej walki z czasem po urazie, którego nabawił się podczas wtorkowej konfrontacji z Sportingiem w Pucharze Portugalii. Początkowe obawy o złamanie żeber szczęśliwie się nie potwierdziły, o czym informuje portugalski dziennik „O Jogo”. Na razie jednak losy udziału polskiego stopera w kluczowym spotkaniu FC Porto z Benficą wciąż wiszą na włosku.
O tym, czy Bednarek wybiegnie na murawę w niedzielę, zadecydują najbliższe dwa dni. Jak donoszą lokalne media, kluczowe będzie to, czy obrońca zdoła przezwyciężyć ból po zderzeniu i nie pojawią się u niego obawy przed fizyczną walką. Jeśli wszystko pójdzie po myśli sztabu medycznego, jeszcze zobaczymy Polaka podczas wyjazdowej potyczki na Estádio da Luz. Rozpoczęcie meczu zaplanowano na niedzielę o 19:00 czasu polskiego.
Całe zamieszanie zaczęło się w półfinale krajowego pucharu, gdy Bednarek wskutek pchnięcia przez Luisa Suáreza z impetem wpada na własnego golkipera i ląduje boleśnie na murawie. Choć lekarze FC Porto natychmiast zjawili się przy poszkodowanym, kontuzja okazała się na tyle dotkliwa, że stoper wsparty przez medyków musiał zejść z boiska przed przerwą.
Absencja Bednarka byłaby poważnym problemem nie tylko dla Porto, ale i dla selekcjonera reprezentacji Polski. Już 26 marca „Biało-Czerwoni” rozpoczną barażową batalię z Albańczykami w walce o bilety na tegoroczne mistrzostwa świata. Potencjalny finałowy rywal Polaków to zwycięzca pary Ukraina – Szwecja. Na razie jednak cała piłkarska Polska trzyma kciuki, by Bednarek jak najszybciej stanął na nogi.