Radosław Majewski mógł wrócić do ekstraklasy
Radosław Majewski nieoczekiwanie znalazł się na liście potencjalnych powrotów do Ekstraklasy po udanym sezonie w Zniczu Pruszków, gdzie imponował liczbami i doświadczeniem. W rozmowie z Goal.pl zdradził kulisy transferowych rozmów, które ostatecznie nie przyniosły konkretnej oferty. Pomocnik podkreślił, że rozważał propozycje, ale postawił sprawę jasno – liczą się nie tylko sportowe ambicje, lecz także życie poza boiskiem, zobowiązania rodzinne i społeczne. Obecnie skupia się na walce Znicza o utrzymanie na zapleczu Ekstraklasy, mimo trudnej sytuacji drużyny.
Radosław Majewski przez lata przyzwyczaił kibiców do zaskakujących rozdziałów w swojej karierze, jednak powrót do Ekstraklasy w wieku 39 lat mógł być jednym z bardziej nieoczekiwanych scenariuszy minionego okna transferowego. Po sezonie, w którym dla Znicza Pruszków zdobył siedem goli i dorzucił aż jedenaście asyst, media łączyły go m.in. z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. Temat, choć przez chwilę realny, ostatecznie się rozmył – jak sam zainteresowany zdradził w rozmowie z Goal.pl, zabrakło konkretnej oferty, a rozmowy szybko utknęły w martwym punkcie.
W trwających rozgrywkach Majewski potwierdza swoją wartość: już zdążył przebić strzelecki wynik ostatniego sezonu, mając na koncie osiem trafień oraz cztery asysty. Nie jest tylko maskotką szatni, a rzeczywistym liderem rozgrywającym kluczowe piłki i biorącym na siebie ciężar gry w Zniczu.
Piłkarz, kojarzony kiedyś z Lechem Poznań czy zagranicznymi klubami, przyznał, że zainteresowanie ekip z Ekstraklasy rzeczywiście istniało. Rozmowy prowadził za pomocą pośrednika z jednym z dyrektorów sportowych. Gdy jednak przyszło do konkretów, nie padła ani jedna oficjalna oferta i wszystko skończyło się na wymianie oczekiwań.
Majewski wyjaśnił swoje stanowisko bardzo szczerze: Uważam, że swoimi umiejętnościami i zachowaniem boiskowym spokojnie bym sobie w Ekstraklasie poradził. Pojawiły się zapytania - rozmawiałem z jednym dyrektorem sportowym przez pośrednika. Ale na jakim to było poziomie zaawansowania? Trudno powiedzieć, nikt nie złożył konkretnej oferty. Ja też podałem cenę, za którą byłoby mi łatwiej wyjechać z Pruszkowa. Nie była niska, bo mam tutaj swoje życie: radę miasta, komisje, sesje, zobowiązania telewizyjne i rodzinę. Nie chciałem wyjeżdżać za bezcen tylko po to, żeby się jeszcze raz sprawdzić. Patrzę na to globalnie. Chciałem, żeby to miało ręce i nogi, a nie skończyło się tylko na moim chciejstwie – oznajmił doświadczony zawodnik.
Dziś Majewski z Zniczem toczy walkę o utrzymanie w pierwszej lidze. Ekipa z Pruszkowa tkwi blisko strefy spadkowej, zajmując piętnaste miejsce w tabeli. Doświadczony pomocnik przekonuje jednak, że wciąż ma piłkarską jakość – a jego upór, doświadczenie i chłodna kalkulacja sprawiły, że ani transferowy szum, ani sugestie o powrocie do Ekstraklasy nie wywróciły jego codzienności do góry nogami.
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore