GKS Tychy stawia na Piszczka. Kothny zdradza kulisy decyzji – StolicaSportu.pl

Max Kothny ujawnia kulisy zatrudnienia Łukasza Piszczka

LIGA MISTRZOW KONFERENCJA PRASOWA LEGIA WARSZAWA BORUSSIA DORTMUND LUKASZ PISZCZEK
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Eryk
14 listopada 2025 12:09
3 minuty czytania

„Nie boję się ryzyka” – tak decyzję o zatrudnieniu Łukasza Piszczka na stanowisku trenera GKS Tychy tłumaczy Max Kothny. Legenda Borussii Dortmund rozpoczyna pierwszą poważną przygodę szkoleniową właśnie w klubie walczącym o utrzymanie w Betclic 1. Lidze. Jak podkreślił członek zarządu, to efekt intensywnych rozmów i wiary, że ten odważny ruch może odmienić losy tyskiej drużyny. Do kluczowej zmiany przekonała nie tylko potrzeba przełamania fatalnej serii, ale też zielone światło od amerykańskich inwestorów.

GKS Tychy znalazł się pod ścianą. Seria dziesięciu meczów bez wygranej sprowadziła drużynę do strefy spadkowej Betclic 1. Ligi. Szefostwo klubu postanowiło działać szybko i zdecydowało się na nietuzinkowy ruch, powierzając zespół debiutantowi na ławce trenerskiej, czyli Łukaszowi Piszczkowi. Skąd taki wybór? O szczegółach opowiedział Max Kothny – postać kluczowa w gabinetach śląskiego klubu.

Na konferencji prasowej atmosfera była wyczuwalnie napięta, lecz Max Kothny nie próbował szukać wymówek: „Nie boję się ryzyka. Po wielu spotkaniach z Łukaszem, podczas których rozmawialiśmy o tym, jak widzi piłkę nożną, jestem przekonany, że GKS Tychy to początek jego wspaniałej trenerskiej kariery. Będziemy współpracować. Łukasz na boisku, ja poza nim. Liczymy, że ta współpraca będzie bardzo owocna” – usłyszeli dziennikarze.

Trzeba przyznać, że tyszanie nie mieli łatwego zadania z przekonaniem byłego reprezentanta Polski. Kothny ujawnił, że kontakt z Piszczkiem nawiązano nieco ponad tydzień przed ogłoszeniem decyzji. Mimo trudnej sytuacji w tabeli, rozmowy przebiegły sprawnie, również dzięki temu, że obu panów łączyła znajomość niemieckiego. Dobre relacje pomogły przełamać pierwsze lody i szybko pojawiło się wzajemne zaufanie.

Jak powiedział członek zarządu: „Oczywiście zawsze trzeba mieć gotowego kandydata rezerwowego, jeśli chcesz przekonać trenera, który ma ugruntowaną pozycję na rynku. Rozumiem, że nasza pozycja w tabeli nie jest idealna i trzeba ciężko pracować. Od początku byłem jednak przekonany, że damy radę. Była też druga opcja, ale od pierwszego dnia skupiliśmy się na pozyskaniu Łukasza”. Władze klubu miały więc plan B, lecz od początku priorytetem był właśnie były gracz Borussii Dortmund.

Inwestorzy zza oceanu dali zielone światło

Co ciekawe, w tym momencie na liście płac GKS Tychy widnieją aż trzej trenerzy: obecny (czyli Piszczek) oraz jego poprzednicy, Artur Skowronek i Dariusz Banasik. Klubowi akcjonariusze, szczególnie ci zza Atlantyku, nie zamierzają jednak podkładać nogi – wręcz przeciwnie, jak zaznaczył Kothny, amerykańscy inwestorzy byli przekonani, że zatrudnienie Piszczka to strategiczny ruch dla rozwoju całego projektu i sfinansowali proces zatrudnienia byłego kadrowicza.

„Nasi inwestorzy są już od pewnego czasu w piłce i z każdym rokiem stają się coraz bardziej cierpliwi. Rozumieją realia. Nasza sytuacja przez ostatnie dwa i pół roku pokazywała, że raz byliśmy na górze, raz na dole, ale cieszy nas to, że cały czas są w klubie, wspierają nas w codziennych działaniach i chcą, abyśmy ustabilizowali obecną sytuację, a w przyszłości dalej budowali ten projekt” – podkreślił przedstawiciel zarządu.

Obecnie GKS Tychy plasuje się na dole tabeli z dorobkiem 12 punktów. Po przerwie reprezentacyjnej tyszanie zagrają na wyjeździe ze Stalą Rzeszów. Spotkanie zaplanowano na 22 listopada o 19:30.

Źródło: Goal.pl

Wybrane dla Ciebie