Kolejny problem kadrowy Wisły Kraków
Niedzielny mecz Wisły Kraków w Bytomiu jeszcze przed pierwszym gwizdkiem przyniósł niemiłą niespodziankę. Alan Uryga podczas rozgrzewki znów poczuł ból w wcześniej kontuzjowanym kolanie, przez co nie był w stanie zagrać. Trener Mariusz Jop nie krył rozczarowania i jasno dawał do zrozumienia, że sprawa wygląda poważnie. Narastające problemy kadrowe zaczynają doskwierać Białej Gwieździe w kluczowym momencie sezonu.
Mecz Wisły Kraków z Polonią Bytom, zamiast być szansą na poprawę sytuacji w ligowej tabeli, okazał się kolejnym rozdziałem kadrowych kłopotów ekipy z Reymonta. Już przed samym starciem drużyna Mariusza Jopa była mocno przetrzebiona - zabrakło Angela Rodado, Jordiego Sancheza czy Wiktora Biedrzyckiego. W miejsce tego ostatniego w jedenastce spodziewano się zobaczyć Alana Urygę, który w poprzedniej kolejce zastąpił kolegę podczas meczu z Górnikiem Łęczna.
Jednak już na rozgrzewce przed potyczką w Bytomiu Uryga zgłosił problem – ból w dobrze znanym, wcześniej kontuzjowanym kolanie skutecznie wykluczył go z gry. Ostatecznie to Mariusz Kutwa pojawił się w wyjściowym składzie obok Josepha Colleya, tworząc nowy duet defensywny Wisły. Trener Jop nie próbował ukrywać niepokoju związku z zaistniałą sytuacją, podkreślając, że uraz Urygi wygląda poważniej, niż początkowo przypuszczano.
– Niestety, nie mogliśmy skorzystać z Alana, który doznał urazu na rozgrzewce i ta sytuacja nie wygląda dobrze. Oczywiście zrobimy jeszcze szersze badania, ale prognozy nie są niestety optymistyczne. (…) Niestety, jest to kolano, które było już kontuzjowane. Przy jednym ze zwrotów w trakcie rozgrzewki, poczuł ból i trzeba teraz poszerzyć diagnostykę, żebyśmy wiedzieli, co tam dokładnie się stało. Natomiast tak jak mówiłem, nie wygląda to dobrze