Górnik Łęczna żegna się z I ligą po bolesnej porażce z Odrą Opole
Wieczorne rozstrzygnięcie w I lidze przypieczętowało los Górnika Łęczna. Po trudnym sezonie i wyraźnej poprawie wiosną, jednak zespół z Lubelszczyzny nie zdołał uciec spod topora – decydująca przegrana z Odrą Opole zepchnęła ich ligę niżej. Ambicja nie wystarczyła, gdy o wyniku zadecydowały czyste liczby i zimny rachunek.
Sobotni wieczór przesądził o smutnym finale sezonu dla kibiców z Łęcznej. Do wcześniej zdegradowanych GKS-u Tychy i Znicza Pruszków dołączył Górnik Łęczna, który po porażce 0:2 z Odrą Opole oficjalnie opuszcza szeregi I ligi.
Ekipa z Lubelszczyzny jeszcze w poprzednim sezonie była o włos od baraży o awans do Ekstraklasy. Tym razem sprawy potoczyły się w zupełnie innym kierunku – niemal od początku rozgrywek Górnik był uwikłany w wyczerpującą walkę o przetrwanie.
Jesienią drużyna zamykała tabelę z mizernym dorobkiem jedenastu punktów. To podcięło skrzydła, ale też zmusiło władze klubu do działania. W zimowym oknie postawiono na wzmocnienia: na ławce pojawił się Jurij Szatałow, który po kilkuletniej przerwie wrócił do pracy trenerskiej, poza tym sprowadzono nowych zawodników – wśród nich byli Rafał Wolsztyński i Jakub Myszor.
Rzeczywiście, gra zespołu złapała nowy rytm, a wyniki się poprawiły. Jednak mimo wyraźnej poprawy zespół z Łęcznej nie zdołał wykaraskać się ze strefy zagrożonej. Przed przedostatnią kolejką przesłanki były surowe: potrzebne dwa zwycięstwa, seria potknięć Stali Mielec i to wszystko z odpowiednią liczbą goli. Matematyka okazała się bezlitosna.
Tak czy inaczej, marzenia pękły już w sobotę. Odra Opole, choć sama nie walczyła już o stawkę, zgarnęła trzy punkty po pewnej wyjazdowej wygranej. Gole Michała Feliksa i Szymona Midy sprawiły, że Górnik nawet nie miał już okazji bić się w ostatniej kolejce. Tabela nie kłamie – Łęczna w kolejnym sezonie zagra na szczeblu II ligi.
Spadek boli tym bardziej, że cztery lata temu zespół regularnie pojawiał się w Ekstraklasie. Teraz zadanie jest jasne: spróbować poskładać drużynę na nowo i wrócić, choć nie brakuje głosów, że taki powrót nie będzie wcale prosty.