Fornalik szczerze po zwycięstwie Ruchu. "Czasami irytuje mnie nasza ławka"
Ruch Chorzów po rozczarowującej przegranej ze Zniczem Pruszków odpowiedział solidnym zwycięstwem 2:0 nad Puszczą Niepołomice i ponownie rozbudził apetyty kibiców. Waldemar Fornalik nie krył zadowolenia z trzech punktów, ale podkreślił jednocześnie mankament, który regularnie wpływa na dyspozycję Niebieskich.
Niebiescy potrzebowali tego przełamania po wcześniejszej wpadce ze Zniczem Pruszków. W meczu z Puszczą Niepołomice w końcu zaprezentowali futbol, który ucieszył wymagających kibiców na Cichej. Dwie bramki – zdobyte po składnych akcjach już w pierwszej połowie – okazały się wystarczające, by spokojnie kontrolować przebieg spotkania.
Trener Waldemar Fornalik docenił konsekwencję swojego zespołu, zwłaszcza przed przerwą. Podkreślił, że szczególnie ten fragment meczu przyniósł solidność i polot w grze, czego brakowało w poprzednich tygodniach. „Zdobyliśmy piękne bramki po ciekawych akcjach. W drugiej połowie, z takim zespołem jak Puszcza Niepołomice, nie jest łatwo cały czas kontrolować grę ani nie dopuścić do zagrożenia pod własną bramką. Myślę jednak, że rywal nie stworzył klarownych sytuacji, a to dzięki dużej dyscyplinie, zaangażowaniu i determinacji” – komentował Fornalik po meczu.
Szkoleniowiec nie ukrywał, że wygrana nabiera jeszcze większego znaczenia względem poprzedniego niepowodzenia. Opowiadał, że dla drużyny ważne było, by „pożegnać się z kibicami na tym obiekcie zwycięstwem” oraz zrehabilitować się za niedawny mecz, który nazwano jedynie „wypadkiem przy pracy”.
Choć wynik cieszy, nie zabrakło szczerości i zdefiniowania pewnych ograniczeń. Fornalik odpowiadając na pytania o późne zmiany kadrowe wytłumaczył, że problem leży w braku głębi składu – to właśnie powoduje, że korekty następują niekiedy dopiero w końcówkach.
„Musimy mocno popracować w przerwie zimowej, by mieć większe pole manewru. Gdybyśmy dzisiaj mogli wprowadzić »jeden do jednego« zawodników o podobnym potencjale, myślę, że domknęlibyśmy ten mecz trzecią bramką znacznie wcześniej. Czasami irytuje mnie to, że czekamy ze zmianami nawet do 80. minuty, żeby nie zepsuć mechanizmu, który dobrze funkcjonuje”
Wnioski są jednoznaczne: Ruch wciąż nie ma komfortu szerszej kadry, co szczególnie uwidacznia się, gdy trzeba gonić wynik lub zabezpieczyć prowadzenie. Nadzieje trenerów i kibiców skupiają się więc na zimowych transferach i budowaniu drużyny na resztę sezonu.
Tymczasem przed chorzowianami jeden wyjazdowy akcent na koniec roku – spotkanie z Górnikiem Łęczna, zaplanowane już 7 grudnia o 20:15. Po krótkiej przerwie zimowej, piłkarze Ruchu wrócą do walki ligowej w lutym, mierząc się ze Śląskiem Wrocław.