Magdeburg chce zatrzymać Mateusza Żukowskiego
Mateusz Żukowski świetnie radzi sobie w barwach Magdeburga, co nie umyka uwadze klubom z wyższej półki. Polak rozpoczynał sezon z bagażem kontuzji i na długo zniknął z radarów. Gdy jednak w końcu pojawił się na boisku, wszedł w rolę snajpera na pełnych obrotach.
Wystarczy spojrzeć na liczby: już 15 ligowych bramek w obecnych rozgrywkach zapewnia mu pozycję lidera klasyfikacji strzelców 2. Bundesligi. Jakby tego było mało, w ostatnim meczu znów popisał się dwoma trafieniami i trudno nie mieć wrażenia, że piłkarska machina Żukowskiego rozkręca się z tygodnia na tydzień.
Tak imponująca forma nie pozostaje bez echa. Według relacji, na spotkaniach Magdeburga coraz częściej można zauważyć wysłanników innych klubów, a polskie media (w tym Radosław Gilewicz) sugerują zainteresowanie nawet ze strony zespołów z Bundesligi.
Co na to klub? Dyrektor sportowy Peer Jaekel został zapytany przez „Bild” o możliwą sprzedaż napastnika i nie owijał w bawełnę:
To naturalna kolej rzeczy w tym biznesie, że ktoś, kto strzela dużo goli, trafia do notesów innych klubów. Dla nas Mateusz jest niezwykle ważnym zawodnikiem, szczególnie w tej decydującej fazie sezonu. Znów zdobył dwie bramki.
Jednocześnie Jaekel podkreślił, że „na ten moment do klubu nie wpłynęła żadna oficjalna oferta w sprawie Żukowskiego”. Klub zamierza walczyć o to, by Polak czuł się w Magdeburgu jak najlepiej, licząc na więcej bramek i – być może – dłuższy pobyt nad Łabą.
Warto też odnotować, że klub nie zamierza rozpraszać piłkarza transferowymi plotkami. Szef sportowego pionu uspokoił, że napastnik „cały czas daje drużynie bardzo wiele i wnosi pozytywną energię do szatni”, a transfery na razie są jedynie medialnym szumem – przynajmniej do momentu pojawienia się konkretnej propozycji na biurku działaczy.
Żukowski gra w Magdeburgu od września ubiegłego roku. Obecnie jego drużyna zajmuje trzynaste miejsce w tabeli i do końca sezonu szykuje się do decydującego sprintu.