Minimalna porażka Górnika z Fenerbahce. Wciąż wszystko jest możliwe
Po jednostronnym starciu w Stambule z Fenerbahce, Górnik Zabrze wraca do Polski z minimalną porażką. Decydującym momentem okazał strzał Taliski z rzutu wolnego. Mimo solidnej postawy defensywy śląski zespół nie potrafił wykreować klarownych sytuacji w ofensywie i tylko raz poważniej zagroził bramce Merta Gunoka. Rewanż w Zabrzu będzie wymagał nie tylko konsekwencji w obronie, ale przede wszystkim przebudzenia w ataku.
Górnik Zabrze wraca z Stambułu z jednobramkową stratą po pierwszym meczu z Fenerbahce. Rywale udowodnili, że mają więcej argumentów w ofensywie, choć na stadionie w Turcji nie padło wiele bramek. O losach spotkania przesądził jeden błąd — i to w najmniej spodziewanym momencie.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem było jasne, że gospodarze przystąpią do spotkania w roli wyraźnego faworyta. Fenerbahce od początku prowadziło grę, długo rozgrywając piłkę i cierpliwie szukając luk w defensywie Górnika. Goście skupili się na solidnej obronie, licząc na nieliczne kontry, choć trener Michal Gasparik zapowiadał bardziej ofensywne nastawienie.
Przełom nadszedł w 37. minucie, gdy Talisca wykorzystał nie do końca poprawnie ustawiony mur przez bramkarza Philippa Schulze i precyzyjnym uderzeniem z ponad 30 metrów trafił do siatki. Niemiec nie zdołał zażegnać zagrożenia i to właśnie ten moment przesądził o losach całego spotkania.
W defensywie zabrzanie radzili sobie momentami bardzo przyzwoicie — Rafał Janicki i Josema kilkukrotnie dobrze czyścili akcje rywali. Gospodarze nie stworzyli zbyt wielu groźnych sytuacji w pierwszej połowie, ograniczając się do spokojnej gry w ataku pozycyjnym.
Po przerwie przewaga Fenerbahce jeszcze wzrosła. Talisca próbował ponownie, tym razem głową, lecz szybka interwencja Schulze zapobiegła utracie drugiej bramki — piłka po jego paradzie trafiła w słupek. Chwilę później Bartug Elmaz obił poprzeczkę, a Górnik miał coraz mniej do powiedzenia, choć nie dopuszczał do wysokiego pogromu.
W ataku zabrzanie byli praktycznie niewidoczni. Wspomnieć można tylko o jednym groźniejszym strzale Erika Janzy i kilku zagraniach w pole bramkowe, gdzie jednak zabrakło konkretów i napastnika na zamknięcie akcji. Statystyki jasno pokazują, że w ofensywie zabrakło agresji i zdecydowania.
Na uwagę zasługuje fakt, że Fenerbahce kontrolowało tempo i przebieg drugiej części spotkania. Zabrzanie za tydzień muszą liczyć na radykalną zmianę, jeśli marzą o odwróceniu losów dwumeczu.
Fenerbahce Stambuł – Górnik Zabrze 1:0 (1:0)
1:0 Talisca 37