Górnik Zabrze postawił się Fenerbahce, ale odpada
Arena Zabrze pękała w szwach, kibice stworzyli ogłuszające widowisko, a Górnik – niedawny wicemistrz Polski – walczył do ostatniego gwizdka z utytułowanym Fenerbahce. Chociaż porażka z pierwszego meczu w Stambule mocno skomplikowała sytuację, gospodarze pokazali się z bardzo dobrej strony. Stracony gol już na początku nie podłamał zabrzan, którzy napierali na rywali aż do końca spotkania. Ostatecznie jednak to ekipa ze Stambułu zameldowała się w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów UEFA. Zabrzanie swoją europejską kampanię kontynuują w Lidze Europy, gdzie zmierzą się ze zwycięzcą dwumeczu Ferencvaros – Twente Enschede.
Na Roosevelta długo nie widziano takich emocji. Górnik Zabrze po 37 latach znów zagrał w eliminacjach Ligi Mistrzów UEFA. Los sprawił, że już w II rundzie rozgrywek na drodze wicemistrza Polski stanęło bogate i naszpikowane gwiazdami Fenerbahce.
Tydzień wcześniej Górnik wrócił ze Stambułu z minimalną stratą – porażką 0:1. Szanse pozostawały realne, choć dystans był trudny do nadrobienia. Kapitan zabrzan, Erik Janza, podkreślał przed starciem, że „papier nie gra”, a zespół musi dać z siebie wszystko. Trener Michal Gasparik również zaznaczył, że liczy na „najlepszy dzień” każdego ze swoich piłkarzy.
Atmosfera na wypełnionej po brzegi Arenie Zabrze była wyjątkowa. Gospodarze weszli w mecz z animuszem, ale już w 10. minucie Lukas Sadilek popełnił faul we własnym polu karnym. Po analizie VAR nie było wątpliwości – jedenastka dla Fenerbahce, którą wykorzystał Talisca. Zabrzanie od tej chwili potrzebowali już dwóch goli, by doprowadzić do dogrywki.
Na trybunach zadymiło się od rac, co wymusiło nawet dłuższą, kilkuminutową przerwę. Kiedy gra została wznowiona, miejscowi ruszyli do ataku. Rywale jednak grali bardzo dojrzale, często się bronili i wyczekiwali własnych okazji do kontrataku.
Zabrzanie pierwszy raz zmusili Merta Gunoka do interwencji dopiero po rzucie wolnym Janzy w 29. minucie. Było widać, że Górnik umiejętnie utrzymuje się przy piłce, ale na przeszkodzie stawał ciasno ustawiony blok defensywny Fenerbahce. Stosowane w polskiej ekstraklasie rozwiązania w ofensywie na tureckiego przeciwnika długo nie działały.
Przełamanie przyszło dopiero pod koniec dziesięciominutowej doliczonej części pierwszej połowy. Po zamieszaniu w szesnastce najlepiej odnalazł się Michal Sacek i wpakował piłkę do siatki – była to bardzo ważna bramka, która błyskawicznie rozbudziła cały stadion.
Po zmianie stron Fenerbahce przejęło inicjatywę i to Górnik zmuszony był głównie do przeszkadzania. Wydawało się, że zabrzanie z czasem odzyskują animusz – szczególnie po wejściu na boisko świeżo wprowadzonego Maksym Chłania, który poderwał drużynę do ataku. Doświadczony golkiper Philipp Schulze uchronił zespół przed stratą drugiego gola, popisując się kapitalnym refleksem w sytuacji sam na sam.
Górnicy stale napierali, próbując odmienić losy dwumeczu, jednak defensywa Fenerbahce nie pozwoliła już na kolejnego gola. Turecki zespół skutecznie dowiózł korzystny rezultat, dzięki czemu wywalczył awans do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA. Drużyna z Zabrza, choć żegna się z marzeniami o Champions League, zagra w kolejnej fazie Ligi Europy z lepszym z pary Ferencvaros – Twente Enschede.
Górnik Zabrze - Fenerbahce SK 1:1 (1:1)
0:1 Talisca 12-karny
1:1 Michal Sacek 45+10