Żewłakow odsłania kulisy transferu Kapuadiego
„Finansowe sprawy nie zostały dowiezione do takiego poziomu, jak ustaliliśmy w budżecie” – przyznaje Michał Żewłakow, komentując transfer Steve’a Kapuadiego z Legii Warszawa do Widzewa Łódź. Odejście stopera to nie tylko kwestia formy, ale przede wszystkim ratunek dla budżetu stołecznego klubu. Dyrektor sportowy nie kryje, że decyzja była podyktowana realiami ekonomicznymi, choć przyznaje, iż ograniczy to pole manewru trenera Papszuna.
Legia Warszawa musi nauczyć się żyć bez Steve’a Kapuadiego. Zaskakująca decyzja o sprzedaży defensora do Widzewa Łódź wywołała niemałe emocje zarówno wśród kibiców, jak i w klubowych korytarzach.
Kapuadi był przez długi czas ważnym elementem układanki przy Łazienkowskiej. Ostatnie miesiące nie były jednak dla niego udane – trzeba uczciwie przyznać, że forma nie tylko u niego pozostawiała wiele do życzenia. Co jednak istotniejsze, transfer do ligowego rywala został podyktowany nie tyle względami sportowymi, co czysto ekonomicznymi.
Według informacji, które pojawiły się tuż po ogłoszeniu transferu, Legia może w sumie zainkasować nawet trzy miliony euro, o ile wszelkie zawarte bonusy zostaną aktywowane. Bazowa kwota operacji to jednak dwa miliony euro – solidny zastrzyk dla klubowej kasy, szczególnie w niełatwym dla stołecznych czasie.
W materiale opublikowanym przez Legię Warszawa Michał Żewłakow nie próbował owijać w bawełnę. Przede wszystkim przyznał, że to stan portfela zadecydował o rozstaniu z reprezentantem Demokratycznej Republiki Konga. Działacz tłumaczy, że pierwotnie pojawiła się propozycja z Włoch, konkretnie z Cremonese. Gdy ta opcja przepadła, temat pozostania zawodnika w Legii coraz bardziej stawał pod znakiem zapytania, szczególnie że u samego Kapuadiego dało się dostrzec chęć zmiany otoczenia.
„Zbliżamy się do końca okienka. Pierwsza oferta, która przyszła z Włoch, z Cremonese. Ten deal nie doszedł do skutku. Mam wrażenie, że to trochę wpłynęło na Steve'a. To, że przejawiał chęć zmiany klubu, dało się wyczuć od jakiegoś czasu. Oferta, którą przedstawił Widzew, zdaje się korzystna dla naszego klubu. Podejrzewam, że korzystna finansowo dla samego Steve'a. Stąd taka decyzja”
Dyrektor sportowy zaznacza, że nie udało się osiągnąć zakładanych celów w budżecie na ten sezon. To właśnie ten fakt wymusił ruch na rynku transferowym i praktycznie przesądził przyszłość Kapuadiego.
Sprzedaż obrońcy bezpośrednio wpływa na szerokość wachlarza opcji dla nowego szkoleniowca, Marka Papszuna. Żewłakow sam przyznaje, że ogranicza możliwości personalne trenera. Nie ukrywa jednak wiary we własnych ludzi – wylicza, że w odwodzie pozostają Radovan Pankov, Artur Jędrzejczyk, Maik Nawrocki, Jan Leszczyński czy Rafał Augustyniak, a nawet Damian Szymański, który testował środek defensywy podczas przygotowań. „Warianty istnieją, ważne żeby zawodnicy byli skupieni na pracy dla Legii” – podkreśla szef pionu sportowego.