Zabójcze dwie minuty w Kielcach. Zagłębie ogrywa Koronę po szalonej końcówce!
Piłkarska PKO Ekstraklasa znów dostarczyła kibicom emocji, jakich dawno nie widzieli. Korona Kielce prowadziła z Zagłębiem Lubin, a stadion szykował się już do świętowania punktów, gdy nagle – seria niefortunnych zdarzeń przyniosła kibicom obu drużyn eksplozję emocji. Samobój Marcela Pięczka, dramatyczna końcówka i niespodziewane zwycięstwo lubinian – o tym meczu długo będzie się mówiło w Kielcach.
Już od pierwszych minut kielczanie rzucili się do ataku, szturmując pole karne Jasmina Buricia raz po raz. Grecki obrońca Kostas Sotiriou już w 7. minucie mógł dać Koronie prowadzenie, lecz gdy wydawało się, że piłka musi wpaść do siatki, posłał ją głową nad poprzeczką. Po niespełna kwadransie Korona miała 8 strzałów, a Zagłębie zaledwie jeden.
Niedługo potem żółto-czerwoni dopięli swego. W 18. minucie zamieszanie po rzucie rożnym rozpoczętym przez Wiktora Długosza wykorzystał Pau Resta. Blisko bramki piłka przypadkowo trafiła pod jego nogi i defensor pewnie dopełnił formalności. Gospodarze mieli w pierwszej połowie jeszcze kilka dogodnych szans i tylko brak zimnej krwi oraz odrobina pecha sprawiły, że prowadzili zaledwie 1:0. Emocje sięgnęły zenitu tuż przed przerwą, gdy piłkarz Zagłębia, próbując przeciąć akcję Korony, skierował piłkę do własnej siatki, ale uratował go spalony – sędzia szybko anulował trafienie.
Drużyna Leszka Ojrzyńskiego przez większą część meczu nie potrafiła poważnie zagrozić Xavierowi Dziekońskiemu. Poza jednym dobrym uderzeniem Jakuba Kolana, większość prób gości kończyła się na obrońcach Korony lub jeszcze przed polem karnym. Obydwie strony dokonały zmian w przerwie, próbując odwrócić losy spotkania. Najbardziej pechowym momentem dla kielczan był uraz Pau Resty – obrońca musiał udać się do szpitala ze złamanym nosem, zmieniając nieco układ defensywy gospodarzy.
Druga część nie obfitowała w klarowne okazje. Michał Nalepa był bliski wyrównania dla lubinian po rzucie rożnym, ale i tym razem na posterunku był Dziekoński. Wydawało się, że Korona kontroluje wydarzenia i pewnie zmierza po trzy punkty, ale wtedy nadeszła 84. minuta i wszystko wywróciło się do góry nogami.
Zamieszanie po wrzutce Adama Radwańskiego wykorzystał Levente Szabo, wprawiając miejscowych kibiców w osłupienie. Chwilę później doszło do czegoś, czego nie zdołałby wymyślić nawet scenarzysta thrillera. Po przedłużonym wrzucie z autu, Marcel Pięczek – który chwilę wcześniej pojawił się na boisku za kontuzjowanego Restę – pechowo wpakował piłkę do własnej bramki. Stadion zamarł, a Zagłębie niespodziewanie prowadziło 2:1, przekreślając plany Korony na kolejne punkty w tabeli.
Ostatecznie, mimo usilnych prób żółto-czerwonych w końcówce, priorytety lubinian po raz drugi w tej rundzie zostały zrealizowane. Korona musiała przełknąć gorzką pigułkę porażki, którą zafundowała sobie w dużej mierze sama.
Korona Kielce − KGHM Zagłębie Lubin 1:2 (1:0)
- 1:0 Pau Resta 18
- 1:1 Levente Szabo 84
- 1:2 Marcel Pięczek 86-sam.
Korona: Xavier Dziekoński − Bartłomiej Smolarczyk, Kostas Sotiriou, Pau Resta (57' Marcel Pięczek) − Hubert Zwoźny (46' Dawid Błanik), Martin Remacle (46' Simon Gustafsson), Tamar Svetlin (85' Nono), Konrad Matuszewski − Wiktor Długosz, Antonin − Mariusz Stępiński.
Zagłębie: Jasmin Burić − Igor Orlikowski (46' Mateusz Grzybek), Michał Nalepa, Damian Michalski, Roman Jakuba − Filip Kocaba, Sebastian Kowalczyk (65' Jesus Diaz) − Luka Lucić, Jakub Kolan (78' Adam Radwański), Jakub Sypek (46' Mihael Mlinarić) − Michalis Kossidis (65' Levente Szabo).
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore