Widzew Łódź rozczarował w Katowicach. Klemenz daje wygraną GKS-owi – StolicaSportu.pl

Widzew znowu przegrał. Klemenz bohaterem Katowic!

Legia Warszawa - GKS Katowice 4:1 Lukas Klemenz
Domyślna grafika
Maciek
8 lutego 2026 19:45
3 minuty czytania

Gęsto na dole Ekstraklasy? Starcie GKS Katowice z Widzewem Łódź tylko dolało oliwy do ognia. Widzew, mimo zimowych zmian, znowu zawiódł i nie urwał punktów bezpośredniemu rywalowi. A decydujące trafienie? To dzieło Lukasa Klemenza, który w samej końcówce pierwszej połowy głową pokonał Bartłomieja Drągowskiego. W drugiej odsłonie Widzew próbował nawiązać walkę, a sędzia w doliczonym czasie zdążył jeszcze wzbudzić mnóstwo emocji. Po analizie VAR łodzianom nie dane było wyrównać. Sytuacja Widzewa robi się poważna.

W Katowicach kibice znów mogli poczuć dreszczyk emocji – mecze drużyn ze strefy zagrożenia rzadko kiedy dają nudę na dłużej. GKS Katowice, mając za przeciwnika Widzew Łódź, wiedział, że stawka jest podwójnie wysoka. Tu każdy punkt to nie tylko realna korzyść, ale też cios zadany rywalowi w walce o utrzymanie.

Pierwsze minuty upłynęły jednak pod znakiem badania sił i – trzeba przyznać – na własnej połowie piłkarze obu drużyn czuli się nadspodziewanie pewnie. W ataku? Posucha. Na groźniejsze akcje trzeba było czekać, aż Angel Baena odda płaski strzał z pola karnego, sprawdzając refleks Rafała Strączka. Golkiper gospodarzy nie dał się jednak zaskoczyć. Chwilę potem minimalnie niecelnie przymierzył z dystansu Alan Czerwiński – i właśnie na tym polegała cała dramaturgia pierwszego kwadransa.

Widzew momentami próbował zagrozić zza szesnastki. Christopher Cheng huknął z ponad 20 metrów, lecz i tutaj kibice oglądali piłkę lecącą obok słupka. Goście nie mieli zbyt wielu pomysłów na rozmontowanie defensywy katowiczan.

Tuż przed przerwą niespodziewanie wszystko się odmieniło. Bartosz Nowak dośrodkował z rzutu rożnego, a Lukas Klemenz efektownym strzałem głową wyprowadził GKS Katowice na prowadzenie, co słusznie wywołało radość na trybunach.

Po wznowieniu gry Widzew próbował szybko odpowiedzieć – Sebastian Bergier podał z rzutu rożnego, Juljan Shehu uderzył głową tuż obok słupka. To była jednak jedna z nielicznych groźniejszych szans łodzian w całym spotkaniu. Gospodarze grali swoje: skutecznie, twardo i – co tu dużo mówić – rozbijali ataki rywali bez większych ceregieli.

Katowiczanie mogli nawet podwyższyć prowadzenie. W 66. minucie Marcin Wasielewski wykończył kontrę płaskim strzałem, lecz Bartłomiej Drągowski tym razem popisał się skuteczną interwencją.

Widzew wyczekał swoją szansę do samego końca – w 78. minucie Osman Bukari zgrał piłkę, ale Fran Alvarez z dogodnej pozycji spudłował. Gdy GKS już niemal witał się z trzema punktami, arbiter zafundował wszystkim jeszcze chwilę napięcia – podyktował rzut karny za faul Sebastiana Milewskiego na Bukarim. Po chwili wrzało od protestów i emocji przy linii – sędzia z pomocą VAR ostatecznie anulował jedenastkę.

Dla GKS Katowice to już drugie zwycięstwo w 2026 roku, a dla Widzewa – druga z rzędu porażka. Sytuacja łodzian w tabeli zaczyna wyglądać naprawdę nieciekawie i zimowe wzmocnienia wciąż nie spełniają pokładanych w nich nadziei.

GKS Katowice - Widzew Łódź 1:0 (1:0)
Lukas Klemenz 45

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie