W końcu wypuścili Kapuadiego. Wrócił do Polski
Steve Kapuadi w końcu wrócił do treningów z Widzewem Łódź, zamykając tym samym niepewność wokół swojej absencji. Obrońca przez kilka dni pozostawał poza klubem, bo po historycznym awansie Demokratycznej Republiki Konga na mistrzostwa świata, razem z całą reprezentacją uczestniczył w obowiązkowym spotkaniu z prezydentem Félixem Tshisekedim.
Z powodu tego wydarzenia nie mógł pojawić się na ligowym meczu łodzian z Rakowem Częstochowa (1:1). Klub nie miał żadnego wpływu na decyzję kongijskich władz – oficjalne uroczystości po awansie na mundial uniemożliwiły powrót nie tylko Kapuadiemu, ale wszystkim powołanym reprezentantom.
Jak informowano wcześniej, cała kadra Demokratycznej Republiki Konga musiała stawić się w ojczyźnie i dopiero po niedzielnym spotkaniu z prezydentem możliwy był powrót graczy do Europy. We wtorek Kapuadi pojawił się już na zajęciach z zespołem Widzewa. To dobre wieści dla łodzian właśnie teraz, gdy przed nimi spotkanie z Bruk-Betem, jednym z rywali w batalii o pozostanie w ekstraklasie (11.04).
Podobny scenariusz dotknął także innych piłkarzy reprezentujących DRK w zagranicznych ligach. Chancel Mbemba z Lille oraz Arthur Masuaku występujący dla RC Lens nie zagrali w ostatnich meczach swoich drużyn – zabrakło ich między innymi podczas derbów północy Francji.