Trener Legii: To kolejny mecz, w którym straciliśmy głowę
„Inaczej wyobrażaliśmy sobie to spotkanie” – tak rozpoczął pomeczową rozmowę szkoleniowiec Legii Warszawa, Inaki Astiz, po przegranej z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza (1:2) w 15. kolejce Ekstraklasy. Drużyna z Łazienkowskiej znów boleśnie odczuła skutki własnych błędów i braku balansu w końcówce.
Legia Warszawa przeżywa niełatwy moment. Porażka 1:2 z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza „zdecydowanie nie tak miała wyglądać”, jak zdradził bezpośrednio po meczu Inaki Astiz. Trener legionistów bez znieczulenia analizował przyczyny kolejnego niepowodzenia.
— W pierwszej połowie każdy latał, gdzie chciał. W ogóle nie trzymaliśmy struktury — ocenił Astiz, dodając, że rozmowy w szatni pomogły częściowo opanować sytuację po przerwie. Zespół zdołał wyrównać, ale zabrakło zimnej krwi i – jak określił szkoleniowiec – ponownie „stracił głowę”. To już nie pierwszy raz w obecnym sezonie, że problemem Legii stają się proste straty i niewymuszone błędy.
Hiszpan podkreślił, że presja w Warszawie jest nieporównywalna z innymi klubami. Kibice na Łazienkowskiej oczekują zwycięstw, a nie tłumaczeń. – To moment, w którym każdy z nas musi spojrzeć w lustro i zdecydować, w którą stronę chce iść. Legia to klub, w którym gra się o zwycięstwa i tytuły — zaznaczył trener. Sugerował, że właśnie teraz wychodzi, kto ma charakter i potrafi zostać liderem, nawet jeśli nie jest najgłośniej krzyczącym na murawie.
– To kolejny mecz, w którym straciliśmy głowę. Trudno to zaakceptować. To nie pierwszy raz, gdy mamy łatwe straty czy rozdajemy prezenty. Każdy z nas musi myśleć, spojrzeć w lustro i wiedzieć, co chce robić. To Legia Warszawa – tutaj gra się o zwycięstwa i tytuły, a nie o inne cele. Nie wiem, co będzie.
Astiz nie szukał wymówek – przyznał, że choć szkoleniowcy robią wszystko, by przygotować zawodników pod kątem taktycznym i mentalnym, to na końcu to właśnie zawodnicy muszą pokazać charakter. Zdaniem trenera, w trudnych sytuacjach punktem zwrotnym mogą stać się indywidualne decyzje i „balans” na boisku. – Czasami nie ma nas przez dwie minuty i pam, pam — dwie bramki. Tak wyglądają ostatnie mecze Legii.
Nie zabrakło u Astiza także refleksji osobistych. „Ten klub dał mi bardzo wiele” — przyznał, mówiąc o związkach z Legią nie tylko jako trener, ale i człowiek. Mimo niewiadomej dotyczącej swojej przyszłości, deklaruje pełne zaangażowanie niezależnie od roli. Swoją postawą daje przykład piłkarzom i podkreśla, że w obecnej sytuacji klubu tylko jedność, praca i szybkie wyciąganie wniosków mogą przynieść odwrócenie negatywnego trendu.