Sześć goli i nieprawdopodobne emocje w Poznaniu. Lech remisuje z GKS Katowice
Dramat i nieprawdopodobne zwroty akcji przy Bułgarskiej — tak można określić pojedynek Lecha Poznań z GKS Katowice. Poznaniacy aż trzy razy musieli odrabiać straty i mimo ogromnego wysiłku zremisowali 3:3. Kibice, którzy liczyli na spokojne zwycięstwo gospodarzy, z pewnością nie spodziewali się, że goście aż tak postawią się faworytom.
Niewielu kibiców przyjechało na Bułgarską predysponowanych na aż tak zaskakujący przebieg spotkania. Lech Poznań już od startu miał problemy, bo GKS Katowice prezentował się nadspodziewanie dobrze. Piłkarze z Katowic próbowali narzucić tempo i po kilku ostrzeżeniach w końcu dopięli swego. Przed przerwą Alan Czerwiński idealnie dorzucił z prawej flanki, a niepilnowany Eman Markovic głową wpakował futbolówkę do siatki.
Lechici swoje najgroźniejsze okazje stworzyli dopiero tuż przed zejściem do szatni – Mikael Ishak próbował z ostrego kąta, ale doskonały tego dnia Rafał Strączek nie dał się pokonać. Do przerwy to goście prowadzili, choć nikt nie spodziewał się jeszcze takiego rollercoastera po zmianie stron.
Druga połowa rozpoczęła się dla poznaniaków szczęśliwie. W 48. minucie po zagraniu Pabla Rodrigueza piłkę do własnej bramki skierował Arkadiusz Jędrych. Na tym jednak skończyły się proste rozwiązania – to starcie błyskawicznie przerodziło się w ostrą wymianę ciosów.
Około godziny gry Ilja Szkurin przypadkowo skierował piłkę do siatki, pozornie rozstrzygając losy meczu na korzyść GKS. Reakcja gospodarzy była jednak szybka i zdecydowana; Daniel Hakans w 74. minucie skorzystał z błyskotliwego zagrania Luisa Palmy i ponownie był remis.
Katowiczanie nie zamierzali odpuszczać. Zaledwie cztery minuty później Eman Markovic, po dobitce strzału Erika Jirki, zdobył swojego drugiego gola, odzyskując prowadzenie dla gości. Ale odpowiedź Lecha była natychmiastowa – Palma w 80. minucie pewnie wykorzystał szansę i znów mieliśmy remis, który do ostatnich sekund wisiał na włosku.
W końcówce to gospodarze mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Fantastyczne okazje mieli Yannick Agnero i Daniel Hakans, ale w obu przypadkach świetnie interweniował Strączek. Bramkarz GKS utrzymał swój zespół przy cennym remisie.
Jak podkreślali obserwatorzy, GKS mimo wcześniejszego, pucharowego boju w Częstochowie, nie wyglądał na zmęczonych. Wręcz przeciwnie – sprawiał momentami wrażenie zespołu, który to Lech gonitwę odczuwa w nogach najbardziej.
Lech Poznań – GKS Katowice 3:3 (0:1)
0:1 Eman Marković 38
1:1 Arkadiusz Jędrych 48-sam.
1:2 Ilja Szkurin 60
2:2 Daniel Hakans 74
2:3 Eman Marković 78
3:3 Luis Palma 80