Steve Kapuadi zatrzymany przez prezydenta DR Konga!
W sobotę łódzki Widzew musiał radzić sobie bez swojego nowego defensora, Steve'a Kapuadiego. Powód jego nieobecności zaskoczył i kibiców, i władze klubu – piłkarz nie mógł wrócić do Polski po marcowym zgrupowaniu reprezentacji, ponieważ został zatrzymany w Demokratycznej Republice Konga przez samą decyzję głowy państwa. Mistrzowski awans na mundial sprawił, że żaden z graczy nie opuści kraju przed oficjalną wizytą w pałacu prezydenckim, zaplanowaną na 6 kwietnia. Sytuacja ta wywołała interwencje klubów z całej Europy, a sprawą ma zająć się FIFA.
Widzew Łódź w ostatnim meczu z Rakowem Częstochowa (1:1) musiał radzić sobie bez Steve'a Kapuadiego, który jeszcze niedawno reprezentował barwy Legii Warszawa. Brak defensora wywołał niemałe poruszenie, zwłaszcza wśród kibiców liczących na debiut francuskiego zawodnika.
Jak informuje "Express Ilustrowany", 27-letni piłkarz nie wrócił do Łodzi z powodu oficjalnej decyzji władz Demokratycznej Republiki Konga. Kapuadi brał udział w historycznym dla swojego kraju barażu z Jamajką zakończonym awansem na mistrzostwa świata. Efekt? Prezydent DR Konga postanowił wykorzystać sukces reprezentacji – żaden członek zespołu nie może opuścić państwa przed zaplanowaną na 6 kwietnia wizytą w pałacu prezydenckim.
To właśnie ten niespodziewany nakaz zatrzymał Kapuadiego i kilku innych kongijskich graczy na ojczystej ziemi. Widzew Łódź został przez to osłabiony w starciu z Rakowem, a w klubie pojawiła się niepewność, kiedy obrońca wreszcie pojawi się w Polsce.
Nie jest to jedyny przypadek – problem dotknął również Lille OSC z Ligue 1, które zgłosiło sprawę do FIFA. Francuski klub nie może liczyć na powrót Chancela Mbemby i naciska na światową federację o szybkie rozwiązanie sytuacji. Europejskie kluby domagają się bowiem, by federacja interweniowała wobec decyzji polityków uniemożliwiających piłkarzom powrót do drużyn.