Renyer znika z Pogoni Szczecin
Właśnie potwierdzono, że Brazylijczyk Renyer nie jest już piłkarzem Pogoni Szczecin – i to w kompletnym zapomnieniu. Jego kilkunastominutowy występ w rezerwach oraz dziwacznie negocjowany kontrakt, będący pokłosiem zamieszania w zarządzie, odeszły w cień. Obecny właściciel zdradził kulisy rozstania, ratując klub przed wielomilionowym odszkodowaniem. Oficjalnego komunikatu próżno szukać.
Wygląda na to, że Renyer zakończył swoją krótką i niezwykle cichą przygodę z Pogonią Szczecin. Jak przypomniał publicznie właściciel klubu, Alex Haditaghi, Brazylijczyk nie pojawia się już na liście płac "Portowców". O sprawie przed świętami wspomniał sam właściciel, rzucając światło na nieznane dotąd szczegóły tej zagadkowej umowy.
Pół roku temu, w bardzo specyficznych okolicznościach, do Pogoni trafiła trójka zagranicznych piłkarzy. Obok Renyera byli to także Luizão (przez moment wypożyczony z West Hamu, który wrócił szybko do ojczyzny) oraz Benjamín Rojas (ostatecznie bez szans na pozostanie). Jednak to sprawa młodego Brazylijczyka od początku budziła największe zaskoczenie.
Renyer, wychowanek Santosu, zaliczył zaledwie epizod – zagrał około dziesięciu minut w rezerwach i już wtedy pojawiły się poważne problemy zdrowotne. Mimo to miał w garści umowę zabezpieczającą przedwczesne rozstanie gigantycznym odszkodowaniem rzędu pięciu milionów euro. Mało kto wie, że kontrakt zawarto bez solidnych testów medycznych. Alex Haditaghi podkreślił, że odpowiedzialność za ten ruch ponosi poprzedni zarząd z Nilo Efforim oraz Karolem Zambrowskim na czele. Podczas sprawdzania dokumentów wyszły na jaw także inne „smaczki”, o których nie mówiło się głośno.