Raków zaskoczony przez Piasta. Papszun nie zostawia złudzeń po porażce
Już w pierwszej połowie niespodziewanie Piast Gliwice uciszył trybuny w Częstochowie. Raków, aktualnie w wirze spekulacji wokół przyszłości trenera, przegrał 1:3, a Marek Papszun nie owijał w bawełnę: jego ludzie pogubili się psychicznie po drugiej bramce.
Raków Częstochowa wpadł w kryzys, który ujawnił się w meczu z Piastem Gliwice. Spotkanie tej rangi, wydawałoby się, powinno zakończyć się po myśli gospodarzy, a jednak to goście zainkasowali komplet punktów przy Jasnej Górze. Piłkarze Daniela Myśliwca zaskoczyli i prowadzili już przed przerwą po trafieniu Patryka Dziczka. I choć Raków miał do odrobienia straty, to kolejne minuty pokazały, jak bardzo brakuje im spokoju pod własnym polem karnym.
Po zmianie stron Piast wykorzystał kolejne zaniedbania gospodarzy. Najpierw Gierman Barkowskij podwyższył wynik na 2:0, a wkrótce później Dziczek wykorzystał jedenastkę, zwiększając przewagę gliwiczan. Raków odpowiedział tylko honorową bramką w końcówce, ale był to raczej gest bez większego wpływu na układ sił w tym spotkaniu.
Marek Papszun nie krył rozczarowania postawą swoich podopiecznych. Po spotkaniu trener wypunktował mentalne braki i nietrafione decyzje wśród zawodników. Jak przyznał: „Robiliśmy wszystko, żeby takiego meczu po tej przerwie reprezentacyjnej nie zagrać. Nie udało się. Mam pretensje do zawodników o to, że po drugiej bramce straciliśmy wiarę i był chaos. Za dużo błędów indywidualnych” – stwierdził szkoleniowiec, cytowany przez Kamila Głębockiego z „Na Wylot”.