Raków Częstochowa – Widzew Łódź 1:1. Dramatyczny remis w doliczonym czasie – StolicaSportu.pl

Raków wyrwał punkt w osłabieniu, Widzew zostaje w strefie spadkowej

Stratos Svarnas
fot. Raków Częstochowa
Domyślna grafika
Maro
4 kwietnia 2026 17:00
3 minuty czytania

Emocje sięgnęły zenitu w końcówce starcia Rakowa Częstochowa z Widzewem Łódź. Fran Alvarez dał prowadzenie gościom w doliczonym czasie, lecz Stratos Svarnas wyrównał wynik w samej końcówce. Starcie rozgrywane było pod ciśnieniem, z czerwoną kartką, kontrowersjami i walką o każdą piłkę. Cel Rakowa to miejsce w europejskich pucharach, Widzew natomiast desperacko broni się przed spadkiem.

Pierwsza połowa nie przyniosła zbyt wielu emocji. Goście z Łodzi długo oddawali pole gry gospodarzom, a ci mieli trudności z wykreowaniem klarownych okazji. Przełom nastąpił około 24. minuty – dośrodkowanie Mariusza Fornalczyka próbował zamienić na gola zawodnik Widzewa, ale Kacper Trelowski zachował czujność, wybijając piłkę na rzut rożny. Odpowiedź Rakowa przyszła cztery minuty później w postaci strzału Jonatana Brauta Brunesa, jednak akcja była anemiczna.

Sytuację gospodarzy mocno skomplikowała czerwona kartka dla Zorana Arsenicia. Najpierw zobaczył żółtą kartkę, później mógł otrzymać kolejną w 33. minucie, a ostatecznie w 36. został usunięty z boiska za kolejne przewinienie. Mimo osłabienia, Raków dotrwał do przerwy bez straty bramki. Jeszcze przed gwizdkiem sędziego Ricardo Visus popisał się efektowną próbą "skorpiona", ale futbolówka minęła bramkę Trelowskiego.

Tuż przed końcem pierwszej połowy nie obyło się bez kontrowersji – Przemysław Wiśniewski wdał się w pojedynek z Jonatanem Brunesem, popychając napastnika Rakowa na czystą pozycję. Arbiter nie dostrzegł przewinienia, jednak powtórki pokazały, że decyzja mogła być inna.

Po zmianie stron przewaga liczebna Widzewa nie od razu przełożyła się na sytuacje bramkowe. Zespół z Łodzi długo nabierał tempa, próbując różnych wariantów ataku. W 51. minucie Samuel Kozlovsky groźnie uderzył z woleja, ale piłka minęła słupek. Chwilę później Wiśniewski główkował nad bramką.

Częstochowianie konsekwentnie szukali swoich szans w kontratakach. W 80. minucie Angel Baena padł w polu karnym po kontakcie z Jeanem Carlosem. Sędzia po analizie VAR zdecydował jednak, że wcześniejsza ręka Sebastiana Bergiera wykluczyła możliwość odgwizdania rzutu karnego.

Końcówka spotkania była nerwowa, a emocje nie opuszczały murawy ani na chwilę. W 87. minucie Fran Alvarez oddał groźny strzał zza pola karnego, lecz piłka przeszła minimalnie obok słupka. Sędzia Paweł Raczkowski doliczył aż osiem minut do drugiej połowy. To właśnie w doliczonym czasie Widzew wyprowadził cios – w 90+4. minucie Sebastian Bergier dośrodkował z prawej strony, a Fran Alvarez potężnym uderzeniem pod poprzeczkę wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Zespół z Częstochowy nie poddał się jednak do końca. W 90+7. minucie po dośrodkowaniu Oskara Repki, Lamine Diaby-Fadiga odegrał piłkę na przedpole, a Stratos Svarnas z bliskiej odległości skierował ją do siatki, ustalając rezultat spotkania na 1:1.

Raków Częstochowa – Widzew Łódź 1:1 (0:0)
0:1 Fran Alvarez 90+4
1:1 Stratos Svarnas 90+7

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie