Raków wybrał Kaczmarka, ale marzył o trenerze z Bundesligi
Tomasz Kaczmarek objął Raków Częstochowa jako piąty szkoleniowiec w ciągu roku. Tyle że właściciel klubu celował znacznie wyżej — na liście marzeń figurował trener z doświadczeniem w niemieckiej elicie.
Piąty trener w dwanaście miesięcy. Raków Częstochowa powierzył drużynę Tomaszowi Kaczmarkowi, ale okazuje się, że 41-latek nie był pierwszym wyborem właściciela klubu.
Kaczmarek trafił pod Jasną Górę po wykupieniu z Radomiaka Radom. Raków zapłacił za rozwiązanie jego kontraktu ok. 250 tysięcy euro. Nowa umowa obowiązuje przez trzy sezony, do czerwca 2029 roku. Debiut zaplanowano na najbliższy weekend, kiedy Medaliki zmierzą się z Motorem Lublin.
Z informacji przekazanych przez Szymona Janczyka na kanale Weszło wynika jednak, że wymarzonym kandydatem Michała Świerczewskiego był Lukas Kwasniok. 45-letni szkoleniowiec urodzony w Polsce, posiadający niemieckie obywatelstwo, do marca tego roku prowadził FC Köln w Bundeslidze. W 29 meczach na ławce kolońskiego klubu zanotował bilans 7 zwycięstw, 8 remisów i 14 porażek. Wcześniej pracował m.in. w SC Paderborn i Saarbrücken.
Temat Kwasnioka okazał się jednak mało realny. Przeszkodą były kwestie finansowe, a do tego sam trener nie wykazywał chęci do podjęcia pracy na poziomie Ekstraklasy. Raków musiał więc szukać dalej.
Kaczmarek ostatecznie wygrał rywalizację o posadę, choć lista kandydatów obejmowała też zagraniczne nazwiska. Dla niego to duża szansa po solidnej pracy w Radomiu. Dla Rakowa to próba ustabilizowania ławki trenerskiej po roku nieustannych zmian. Przed Kaczmarkiem za wyniki pierwszego zespołu odpowiadali kolejno Marek Papszun, Łukasz Tomczyk, Dawid Kroczek i Dawid Szulczek, przy czym ten ostatni poprowadził drużynę zaledwie w dwóch spotkaniach jako tymczasowy szkoleniowiec.