Prezes Jagiellonii: Nie będzie transferu bramkarza
W środku świetnej passy Jagiellonii Białystok pojawił się problem – kontuzja podstawowego bramkarza Sławomira Abramowicza. Fani zaczęli spekulować o pilnym transferze golkipera, ale prezes klubu uciął temat raz na zawsze.
Jagiellonia Białystok od początku sezonu 2025/26 jest jedną z drużyn budzących uznanie wśród kibiców i komentatorów. Po porażce w inauguracyjnej kolejce z Termalicą, ekipa prowadzona przez Adriana Siemieńca złapała właściwy rytm i już nie schodzi z ust fanów Ekstraklasy.
Niedawno jednak nad klubem zawisł cień związany z kontuzją podstawowego bramkarza Sławomira Abramowicza. Podczas zgrupowania młodzieżowej reprezentacji Polski nabawił się urazu łokcia, który na kilka tygodni wyeliminował go z gry. Z miejsca ruszyła fala spekulacji, czy w Białymstoku zdecydują się na transfer medyczny, by nie zostawiać luki na tak newralgicznej pozycji.
Ostatecznie prezesi postawili sprawę jasno – zaufają młodym bramkarzom, a transfer nie będzie potrzebny. Decyzję wyjaśnił szef klubu Ziemowit Deptuła w rozmowie z „Kanałem Sportowym”. Jak tłumaczył, pomysł sprowadzenia nowego golkipera pojawił się jedynie na chwilę, zaraz po wstępnej diagnozie urazu Abramowicza, ale szybko został odrzucony:
– To był bardziej temat-kometa, który przez moment przemknął nam przez myśl, natomiast w momencie, kiedy dowiedzieliśmy się już szczegółowej oceny stanu kontuzji Sławka, temat został od razu ucięty. Umówmy się, warto mieć jednego doświadczonego bramkarza w zespole. My mamy Sławka, który jest tym doświadczonym, i mamy też dwóch bardzo młodych, dobrze zapowiadających się bramkarzy – mówił Deptuła (Kanał Sportowy).
Tak więc szansę między słupkami otrzymał Miłosz Piekutowski. Mimo braku wielkiego doświadczenia na poziomie Ekstraklasy stał się naturalnym zastępcą, a zarząd nie zamierza w pośpiechu ściągać kolejnego gracza tylko na krótką zmianę.