Pogoń ogrywa Widzew. Trzecie zwycięstwo z rzędu, problemy Widzewa
Kilka cierpkich słów z sektora gości i dramatyczna końcówka spotkania – tak wyglądało kolejne rozczarowanie kibiców Widzewa Łódź. W Szczecinie gospodarze z Pogoni, mimo osłabień kadrowych, przełamali niemoc, a Karol Angielski popisał się kluczowym golem. Zespół z Łodzi, mimo poważnej kadry, znowu nie zdołał zagrozić bramce rywali, a widmo walki o utrzymanie robi się coraz bardziej realne.
Widzew Łódź ponownie zaszedł za skórę swoim kibicom. Można było się spodziewać zaciętego starcia, bo Pogoń Szczecin oraz łodzianie szukają ostatnich szans, by uciec z dolnych rejonów tabeli PKO Ekstraklasy. Tym razem górą byli gospodarze, którzy pokazali więcej konkretów w ataku.
Obie ekipy wyszły mocno osłabione kadrowo. Pogoń musiała radzić sobie bez Linusa Wahlqvista i Sama Greenwooda, natomiast w barwach Widzewa nie pojawił się choćby Mariusz Fornalczyk. Debiut Frana Alvareza w wyjściowym składzie i powrót Jose Pozo do środka pola dawały nadzieje, że łodzianie tęskniący za golemi, wreszcie ruszą z miejsca. W rzeczywistości jednak, pierwsza połowa nie rozpieszczała tempem, a strzały można było liczyć na palcach jednej ręki.
Pierwsze groźniejsze uderzenia przyszły dopiero w 10. minucie, gdy Kamil Grosicki próbował szczęścia, lecz Bartłomiej Drągowski mógł odetchnąć – piłka leciała prosto w niego. Walka w środku pola wrzała, ale strzały padały albo w boczną siatkę, albo kończyły się nieudolnymi wrzutkami. Nic więc dziwnego, że sędzia Piotr Lasyk postanowił zakończyć pierwszą połowę co do sekundy.
Po przerwie coś w końcu drgnęło. Dimitris Keramitsis oddał mocny strzał, który Drągowski zdołał odbić, ale futbolówkę jak z katapulty dobił Karol Angielski. Gospodarze cieszyli się z pierwszego trafienia nowego napastnika, a wynik 1:0 utrzymali do końca, choć nie bez nerwowości.
Widzew wyglądał w ofensywie niemrawo. Igor Jovićević próbował ożywić zespół potrójną zmianą, rzucając na boisko świeżą krew, m.in. debiutującego Steve'a Kapuadiego. Ostatecznie to jednak goście usłyszeli z trybun gorzki okrzyk „Widzew grać…”. Nie pomogły długie minuty oblężenia pola karnego Pogoni – ostateczny szturm zatrzymał rewelacyjną paradą Valentin Cojocaru.
W doliczonym czasie emocje sięgnęły zenitu. Najpierw Kellyn Acosta zobaczył czerwoną kartkę za brutalny faul, a atmosfera podgrzała się jeszcze bardziej za sprawą kartek i awantury pod koniec spotkania. Fani Widzewa mogli już tylko patrzeć na kolejny niewykorzystany mecz i rosnący alarm wokół drużyny.
Przed Pogonią Szczecin arcytrudny wyjazd do Rakowa Częstochowa, a Widzew zagra o awans do półfinału Pucharu Polski przeciwko GKS-owi Katowice. Patrząc na formę z tego meczu, przed łodzianami sporo pracy, jeśli chcą uniknąć dłuższego pobytu w strefie spadkowej...
Pogoń Szczecin – Widzew Łódź 1:0 (0:0)
1:0 Karol Angielski 58
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore