Piast przez miesiąc bez Boisgaarda
Już w 12. minucie pojedynku Piasta Gliwice z Lechem Poznań Quentin Boisgard musiał opuścić murawę na noszach. Sztab medyczny szybko podał pierwsze informacje — Francuz będzie pauzował przez około miesiąc. Co dokładnie stało się 28-letniemu pomocnikowi i jak zareagował zespół Daniela Myśliwca na dramatyczny moment? Na dodatek w ostatnim czasie Boisgard był jednym z liderów drużyny i dopiero co wpisał się na listę strzelców.
Początek meczu Piasta Gliwice z Lechem Poznań był wyjątkowo pechowy dla Quentina Boisgarda. Francuski pomocnik już w 12. minucie doznał na tyle poważnego urazu, że potrzebne było użycie noszy. Przez moment wydawało się, że sytuacja wygląda groźnie — zawodnik długo leżał na murawie, a kibice zgromadzeni na stadionie wstrzymali oddech.
Sztab szkoleniowy Piasta nie zwlekał z informacjami na temat stanu zdrowia Boisgarda. „Pierwsze oceny sztabu medycznego wskazują, że to głębokie rozcięcie skóry w okolicach stopy i pięty. Po zmniejszeniu obrzęku zostanie wykonane badanie USG, aby wykluczyć inne urazy. Przerwa od gry może potrwać około miesiąca” – podsumowano w klubowym raporcie medycznym.
Daniel Myśliwiec, trener Gliwiczan, po końcowym gwizdku przyznał, że choć sam moment wyglądał dramatycznie, kontuzja nie powinna zakończyć sezonu Boisgarda. Pomocnik opuścił murawę ze łzami w oczach, ale klub liczy, że wróci na boisko jeszcze na wiosnę.
Co znamienne, Quentin Boisgard wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie Piasta w obu tegorocznych spotkaniach. Jeszcze w minioną sobotę zdobył gola na wyjeździe przeciwko Górnikowi Zabrze. Tym razem jednak szczęście go opuściło, a Gliwiczanie będą musieli przez najbliższe tygodnie radzić sobie bez jednego ze swoich liderów środka pola.
Mimo osłabienia gospodarze poradzili sobie znakomicie. Piast na swoim stadionie pokonał Lecha Poznań 1:0, nadrabiając zaległości z czwartej kolejki ekstraklasy. Drużyna Daniela Myśliwca udowodniła, że nawet bez jednego z najważniejszych ogniw potrafi stawić czoła mistrzowi Polski.