Nikolicius żegna Widzew Łódź. Kulisy głośnego rozstania
Atmosfera w Widzewie Łódź gęstnieje po rozczarowujących występach w lidze. Dyrektor sportowy Mindaugas Nikolicius, w którym pokładano spore nadzieje, pożegnał się ze stanowiskiem. Jego decyzje wzbudzały kontrowersje już od początku pracy. Wybór trenera Zeljko Sopicia okazał się nietrafionym strzałem, co szybko podważyło jego pozycję. Nowy inwestor, pieniądze i wielkie oczekiwania nie wystarczyły.
Po objęciu funkcji dyrektora sportowego Widzewa Łódź, Mindaugas Nikolicius stanął przed niezwykle trudnym zadaniem. Oczekiwania w klubie rosły - świeża inwestycja Roberta Dobrzyckiego sprawiła, że kibice domagali się efektów na już, a atmosferę podsycały odważne ruchy transferowe. Pierwszym testem dla Nikoliciusa było zatrudnienie trenera, który miał poprowadzić zespół po Danielu Myśliwcu. Tymczasowo stery objął Patryk Czubak, lecz od początku było jasne, że długofalowe plany wymagają bardziej doświadczonego szkoleniowca.
Dyrektor postawił na Zeljko Sopicia, z którym współpracował wcześniej w Chorwacji. W teorii kandydatura wydawała się atrakcyjna – Sopić miał papiery na trenerkę i znajomość pracy pod presją. Jednak w Łodzi kompletnie nie zafunkcjonował. W sumie zaledwie pięć zwycięstw w piętnastu spotkaniach i ledwie siedem oczek zdobytych po sześciu kolejkach sezonu 2025/2026 mówi samo za siebie. Przegrana z Pogonią Szczecin definitywnie przesądziła o jego wylocie z klubu, a dla Nikoliciusa był to prawdziwy cios. Jak zwykle bywa w takich sytuacjach, już chwilę po odejściu trenera pojawiły się głosy podważające kompetencje dyrektora.
Dalsze okienko transferowe wcale nie przyniosło przełomu. Co prawda kilka nowych nazwisk zasilających drużynę miało podnieść jakość, ale – jak do tej pory – faktyczny pożytek przyniosły tylko dwa wzmocnienia. Zarząd klubu czekał na efekty, które się nie pojawiały. Serwis WidzewToMy podkreśla, że pożegnanie z Sopiciem stało się pierwszym poważnym momentem zwątpienia w strategię Nikoliciusa. W przypadku późniejszego wyboru na trenera Czubaka dyrektor już niewiele miał do powiedzenia, a decyzja była wspólnym kompromisem władz. Próby przedstawienia innych kandydatur nie przyniosły rezultatu, więc ostatecznie zgodził się na rozwiązanie podsunięte przez górę.
Wreszcie przyszła decyzja o odejściu Nikoliciusa. Od teraz za ruchy transferowe ma odpowiadać Dariusz Adamczuk.