Cracovia – Jagiellonia 0:0. Bez Jesusa Imaza Jagiellonia traci pazur – StolicaSportu.pl

Mecz bramkarzy. Cracovia z Jagiellonią bez bramek

Sławomir Abramowicz Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok 3:1
fot. Łukasz Wiśniewski
Domyślna grafika
Eryk
14 lutego 2026 16:45
3 minuty czytania

Spotkanie zapowiadane jako hit kolejki nie przyniosło oczekiwanych emocji. Już na początku Cracovia wypracowała sobie okazję do zdobycia gola, ale Maxime Dominguez nie zdołał umieścić piłki w siatce. Zespół z Białegostoku, rywalizujący na szczycie tabeli i przygotowujący się do występów w Lidze Konferencji, nie potrafił się rozkręcić – szczególnie widoczny był brak Jesusa Imaza, jednego z liderów ofensywy. Choć w drugiej połowie obie strony próbowały odwrócić losy spotkania zmianami, bramkarze pozostali niepokonani. Najwięcej emocji przyniosła końcówka, gdy Traore trafił w słupek, ale wynik ani drgnął.

Już pierwszy gwizdek spotkania na stadionie Cracovii obudził kibiców. Zanim minęła minuta, Maxime Dominguez znalazł się oko w oko z bramkarzem Jagiellonii, ale Sławomir Abramowicz popisał się skuteczną interwencją nogami. Jagiellonia – tym razem bez Jesusa Imaza w kadrze – długo nie potrafiła złapać właściwego rytmu. Dopiero Afimico Pululu w 13. minucie zmusił do wysiłku golkipera gospodarzy, choć jego uderzenie nie zaskoczyło Madejskiego.

Pierwsza połowa to głównie walka w środku pola i seria boleśnie niecelnych strzałów. Najpierw piłka poszybowała obok bramki po próbie Alejandro Pozo, chwile później po przeciwnej stronie boiska – źle przymierzył Ajdin Hasić. Jeszcze przed przerwą szansę miał Pau Sans, ale i jemu zabrakło precyzji. Sędzia Piotr Lasyk bez skrupułów zakończył pierwszą parte – i szczerze mówiąc, nikt nie wyglądał na zawiedzionego. Emocji, podobnie jak goli, na lekarstwo.

Jagiellonia, walcząca o utrzymanie prowadzenia w tabeli, wróciła na murawę po przerwie z Yukim Kobayashim zamiast Andy'ego Pelmarda. Szybko pojawiła się perspektywa gola – Afimico Pululu dostał piłkę w szesnastce, ale nie zdołał pokonać Madejskiego.

Z upływem czasu mecz przypominał bardziej szachy niż otwartą bitwę. Rotacje kadrowe niczego nie zmieniały – na boisku coraz więcej było walki, a coraz mniej składnych ataków. Mimo to, w obu ekipach pojawiły się ciekawe postaci: wśród zmienników zameldowali się m.in. Kamil Jóźwiak i Mateusz Klich. Bramkarze pozostali bardzo czujni: strzały było, ale wszystko spokojnie wyłapywali Abramowicz i Madejski.

Jak mówi relacja portalu SportoweFakty, w końcówce meczu zrobiło się gorąco. W 81. minucie Brahim Traore posłał potężną bombę w słupek, a dobitka Kahveha Zahiroleslama również minęła bramkę. To była najlepsza szansa spotkania. Zamiast bramek posypały się jeszcze żółte kartki – twarda gra była dziś normą.

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Źródło: SportoweFakty

Wybrane dla Ciebie