Lechia Gdańsk nie puści Tomasa Bobcka za drobne. Chce dużej kasy!
Zainteresowanie Tomasa Bobcka gwałtownie rośnie, ale Lechia Gdańsk nie zamierza łatwo pozbywać się swojego najlepszego strzelca – chyba że na stole pojawi się oferta rzędu minimum 10 milionów euro. Słowak ma już na koncie 12 goli i 3 asysty w tym sezonie Ekstraklasy, co mocno wpływa na pozycję gdańszczan w tabeli. Klub jasno komunikuje: tej zimy żadnych wyprzedaży nie będzie.
Tomas Bobcek rozpala wyobraźnię kibiców i menedżerów innych klubów, ale w Gdańsku nikt nie pali się do rozstania z najlepszym napastnikiem ligi. Jak informuje WP Sportowe Fakty, Lechia Gdańsk postawiła sprawę jasno – zimą Bobcek na pewno nie odejdzie. Zespół z Pomorza jest świadom, jak bezcenne są jego bramki i jak dużą rolę odegrał w zaskakująco dobrej kampanii Lechii, która mimo startowych ujemnych punktów utrzymuje się blisko środka tabeli.
W statystykach widać, że praca Johna Carvera w połączeniu z formą strzelecką Słowaka przynosi wymierne efekty. Gdańska drużyna, chociaż sezon rozpoczęła z pięcioma minusowymi punktami, swoje 17 oczek w tabeli zawdzięcza m.in. skuteczności swojego lidera. Gdyby nie ta kara, Lechia byłaby tuż za czołówką, wyprzedzając choćby Legię Warszawa czy Pogoń Szczecin.
Nawet jeśli zapytań nie brakuje – i to nie tylko w sprawie Bobcka, ale również Camilo Meny czy Iwana Żelizki – decydenci klubu nie zamierzają rozbijać zespołu w środku sezonu. Padła nawet konkretna kwota. Mówi się o 10 mln euro, które musiałby wyłożyć potencjalny nabywca, by skusić właścicieli do rozmów. Przy czym aktualna rynkowa wycena napastnika według Transfermarkt oscyluje wokół 1,5 mln euro.
Sezon 2023/24 to dla Bobcka prawdziwy popis – już 12 trafień i 3 asysty, a do końca rozgrywek sporo grania. Włodarze Lechii nawet rozważają przedłużenie kontraktu Słowaka, który wygasa w czerwcu 2027 roku. Jedno jest pewne: w Gdańsku liczą, że Tomas pociągnie drużynę do końca sezonu, a jeśli już ktoś chce go pozyskać wcześniej, musi sięgnąć głęboko do kieszeni.