Korona Kielce z pierwszym domowym zwycięstwem od września
Gospodarze z Kielc przerwali w końcu fatalną passę bez wygranej na własnym stadionie. Korona pokonała Bruk-Bet Termalikę 2:1 w pojedynku, który nie zawiódł pod względem walki i dramaturgii. Goście, którzy wciąż nie wygrali w 2026 roku, tracą coraz więcej do bezpiecznej strefy i wyraźnie balansują na krawędzi spadku. Spotkanie obfitowało w twardą grę, kilka ostrych spięć i momenty, które mogły zmienić losy rywalizacji. Decydujące okazały się akcje Marcela Pięczka i Kostasa Sotiriou. Bruk-Bet, mimo prób w końcówce, schodził z boiska pokonany.
Korona Kielce w końcu przełamała długą serię bez wygranej na własnym stadionie. Zespół Marcina Brosza pokonał Bruk-Bet Termalikę Nieciecza 2:1, meldując się tym samym w niewygodnej, ale znacznie bezpieczniejszej sytuacji niż ich rywale w dole tabeli.
Od początku obie ekipy podeszły do meczu bez kalkulowania. Kielczanie przystępowali do spotkania po dwóch ligowych porażkach z rzędu, a goście z Niecieczy w 2026 roku jeszcze nie obchodzili się ze zwycięstwa. Mimo to, w pierwszej połowie długo nie wydarzyło się nic konkretnego pod obiema bramkami. Najbliżej gola był Mariusz Stępiński, ale kapitalną interwencją popisał się Adrian Chovan.
Gra była ostra, sporo działo się w środku pola, a Andrzej Trubeha kilka razy ucierpiał w starciach z rywalami, jednak dotrwał do drugiej połowy przed zmianą.
Tuż przed przerwą gospodarze w końcu znaleźli sposób na pokonanie bramkarza „Słoni”. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka niefortunnie odbiła się od Marcela Pięczka i wpadła do siatki. Stępiński dobił ją jeszcze raz, ale uczynił to już zza linii końcowej, więc sędzia zaliczył trafienie Pięczkowi.
Po przerwie obraz gry nie uległ nagłej zmianie. Wciąż brakowało płynnych akcji ofensywnych, ale Korona zdołała podwyższyć prowadzenie. W 52. minucie Slobodan Rubezić oddał mocny strzał z pola karnego, Chovan odbił piłkę przed siebie, a Kostas Sotiriou bezlitośnie wykorzystał okazję.
Bruk-Bet próbował odpowiedzieć. Po chwili boisko opuścił Trubeha, a Morgan Fassbender zdołał pokonać Xaviera Dziekońskiego, lecz radość była krótka – VAR dopatrzył się pozycji spalonej i gol został anulowany. Kolejna okazja przyszła szybko. W 58. minucie Radu Boboc zagrał z prawej strony, a Ivan Durdov z najbliższej odległości strzelił kontaktowego gola. Ta bramka również podlegała analizie systemu VAR, lecz tym razem sędzia Karol Arys uznał trafienie.
Niecieczanie nie rzucili się od razu do frontalnego ataku, licząc na swoje szanse w dalszej części. Groźny rzut wolny egzekwował Krzysztof Kubica, ale jego próba z 74. minuty przeleciała tuż obok słupka. Najlepszą sytuację goście mieli w 83. minucie, gdy Artem Putiwcew znalazł się niepilnowany w polu karnym, jednak uderzył głową minimalnie obok bramki.
Ostatnie minuty meczu to sporo walki i determinacji, lecz wynik nie uległ już zmianie. Zespół gospodarzy notuje pierwsze domowe zwycięstwo od września, a dla ekipy z Niecieczy ta porażka jest kolejnym krokiem w stronę powrotu do zaplecza Ekstraklasy.
KORONA KIELCE - BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA 2:1 (1:0)
1:0 Marcel Pięczek 43
2:0 Kostas Sotiriou 52
2:1 Ivan Durdov 58