Kamil Grosicki przedłuża kontrakt z Pogonią Szczecin!
Negocjacje ciągnęły się tygodniami, a żadna ze stron nie chciała ustąpić. Fani już zaczynali tracić nadzieję, aż tu nagle przełom – Kamil Grosicki oficjalnie przedłuża kontrakt z Pogonią Szczecin. Portowcy zatrzymują swojego kapitana na dłużej, a obie strony osiągnęły zaskakujące porozumienie po serii medialnych spięć i publicznych negocjacji.
Wielotygodniowa saga z udziałem Kamila Grosickiego dobiegła niespodziewanego końca. Pogoń Szczecin oficjalnie ogłosiła, że kapitan i żywa legenda klubu przedłużył kontrakt. Sprawa od dawna rozgrzewała kibiców, szczególnie po grudniowej wypowiedzi właściciela Alexa Haditaghiego, który nie szczędził ostrych słów pod adresem oczekiwań finansowych piłkarza.
Właściciel Portowców, komentując rozmowy o nowej umowie, publicznie ujawnił, że Grosicki oczekuje dwuletniego kontraktu (w sumie 2,5 roku), z olbrzymim, jak na polskie warunki, wzrostem wynagrodzenia – 250 tysięcy złotych miesięcznie oraz 2 miliony złotych premii za podpisanie. Jak przekazał w zaskakująco otwarty sposób: „Nie podpiszę tego kontraktu”. Emocje sięgnęły zenitu i wydawało się, że dojdzie do rozstania na linii lider–klub.
Jednak po noworocznych rozmowach sytuacja wywróciła się do góry nogami – obie strony doszły do porozumienia w sprawie nowej umowy. Pogoń Szczecin poinformowała, że stara umowa, obowiązująca do końca obecnego sezonu, została zastąpiona świeżym kontraktem – do 30 czerwca 2027 roku, z opcją przedłużenia jeszcze o jeden sezon.
Ciekawostką jest również fakt, że w nowym kontrakcie Grosickiego pojawił się zapis gwarantujący mu zatrudnienie w klubowych strukturach po zakończeniu kariery piłkarskiej. Takiej klauzuli Portowcy dotychczas nie stosowali, więc ruch ten jasno pokazuje, jak mocno zależy im na utrzymaniu pozycji Grosickiego jako lidera także poza boiskiem.
Grosicki, mający już 37 lat, udowadnia, że wciąż potrafi zadziwić. W obecnych rozgrywkach ligowych uzbierał 20 występów, zdobył siedem bramek i dorzucił cztery asysty – to wynik, który musi robić wrażenie nawet na największych sceptykach.