Jean Pierre Nsame coraz bliżej powrotu do gry w Legii Warszawa
Koniec sierpnia ubiegłego roku okazał się wyjątkowo pechowy dla Jeana Pierre Nsame. Choć napastnik Legii nie pierwszy raz zmagał się z bólem Achillesa, wtedy sytuacja była wyjątkowo poważna – zerwane ścięgno przerwało jego świetną serię. Teraz zawodnik zbliża się do powrotu na boisko, a kluczowe testy zadecydują, czy kibice znowu zobaczą go w walce o ligowe punkty już w marcu.
Jean Pierre Nsame od miesięcy pozostaje poza grą, ale wszystko wskazuje na to, że odlicza tygodnie do powrotu na boisko. Ostatni dzień sierpnia poprzedniego roku był dla niego fatalny – najpierw ból w okolicach Achillesa, potem dramatyczne zejście na ławkę i kontuzja, która wykluczyła go z gry na znacznie dłużej. W Krakowie zasiadł wprawdzie na ławce, lecz szybko pojawił się na murawie, bo Edward Iordanescu potrzebował skutecznego napastnika. Niestety, już po dziesięciu minutach Nsame upadł na boisko bez starcia z rywalem, co zwiastowało poważny problem. Diagnoza była jednoznaczna – zerwane ścięgno Achillesa i konieczność długiej rehabilitacji. Jesienna część sezonu poszła więc w odstawkę, a i o powrocie na wiosnę mówiło się bez przekonania.
Początek roku napastnik spędził w Hiszpanii, gdzie indywidualnie pracował nad odbudową formy. Do zespołu Legii Warszawa dołączył później na zgrupowaniu w Mijas, krok po kroku będąc pod opieką Bartosza Bibrowicza. Fizjoterapeuta z uwagą nadzoruje postępy zawodniaka, stopniowo zwiększając obciążenia i sprawdzając reakcję organizmu. Nsame wreszcie pojawił się na treningu z piłką – pierwszy raz od urazu, co daje nadzieję na rychły powrót do pełnych zajęć.
Najważniejszy moment tuż przed napastnikiem – już 29 stycznia przejdzie dokładne testy i badania, które pokażą w jakim tempie przebiega rehabilitacja. Sztab nie zamierza przyspieszać powrotu do gry ponad rozsądek, zdając sobie sprawę, że tempo musi być dostosowane do zdrowia zawodnika. Optymizm pojawia się jednak coraz częściej – za około trzy tygodnie Nsame prawdopodobnie dołączy do zespołu na wspólne treningi.
Jeśli nic niespodziewanego nie pokrzyżuje tych planów, kibice mogą liczyć na to, że już w marcu zobaczą swojego napastnika w meczach ligowych. Cała Legia czeka na powrót gracza, którego bramki miały kluczowe znaczenie na początku sezonu, do feralnego meczu z Cracovią.