Ekstraklasa nie zamrozi całej kolejki – dyrektor uspokaja kibiców mimo mrozów
„Nie przewidujemy odwoływania całej kolejki Ekstraklasy” – te słowa dyrektora Marcina Stefańskiego wybrzmiały na kilka dni przed powrotem ligi, gdy zapowiadane są rekordowe mrozy. Wszystkie kluby-gospodarze zgłosiły pełną gotowość do rozegrania spotkań, ale sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Ze względu na ciasny terminarz UEFA nie ma możliwości przełożenia całej serii gier, dlatego nawet ekstremalne warunki nie wstrzymają startu rozgrywek na dobre.
W powietrzu czuć już powrót Ekstraklasy, ale wraz z piłkarskimi emocjami nadciągają też lodowate prognozy. Najbliższy weekend może być szczególny — temperatury mają spaść do poziomu, jakiego nie doświadczyliśmy na polskich stadionach od lat.
Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy, nie ukrywa, że sprawa jest poważna, ale jednocześnie przekonuje, że odwołanie całej kolejki jest praktycznie wykluczone. W rozmowie z Weszło przyznał, że organizatorzy meczów są przygotowani, lecz sytuacja może zmienić się z dnia na dzień, bo w każdym rejonie Polski pogoda potrafi zaskoczyć.
„Skontaktowaliśmy się ze wszystkimi klubami organizującymi mecze. Wszystkie potwierdziły, że na ten moment są gotowe do przeprowadzenia spotkań. Zgłaszają jednak uwagi, że w poszczególnych lokalizacjach — w zależności od regionu — sytuacja może wyglądać inaczej. Prognozy na końcówkę weekendu nie są optymistyczne, natomiast wszyscy deklarują pełną gotowość do przygotowania obiektów” — mówi Stefański dla Weszło.
Ekstremalne warunki: czy padnie zimowy rekord Ekstraklasy?
Zapowiadane temperatury robią wrażenie. W Radomiu w piątek termometry mogą wskazać -10°C, w Łodzi w sobotę -12°C, a w Lublinie i Płocku w niedzielę nawet -13°C. Najzimniej ma być w Warszawie — do -14°C w niedzielę wieczorem. Jeśli przewidywania się sprawdzą, rekord najniższej temperatury podczas meczu Ekstraklasy (dotąd -12°C w 2018 roku w Nowym Sączu i Gliwicach) jest mocno zagrożony.
Stefański powołuje się na zalecenia FIFPRO, wg których nie powinno się grać, gdy spada poniżej -15°C lub temperatura odczuwalna przekracza -27°C. FIFA nie narzuciła twardych reguł dotyczących ekstremalnego zimna. Tak czy inaczej, wiele zależy od stanu obiektu, zabezpieczenia dróg oraz możliwości technicznych gospodarzy.
Lód to nie wszystko – liczy się logistyka i UEFA
Dyrektor operacyjny tłumaczy, że mróz to nie jedyne zagrożenie. Przypomina, jak jeszcze jesienią śnieg storpedował rozgrywki w Białymstoku, a przypadku Korony Kielce z Lechem Poznań boisko zamieniło się w prawdziwe lodowisko. Tym razem równie poważnym wyzwaniem może być gołoledź utrudniająca nie tylko grę, ale przede wszystkim dojazd na stadion i bezpieczeństwo kibiców.
„Jednocześnie patrzymy na sprawę szerzej, uwzględniając kwestie logistyczne, takie jak dojazd na stadion, możliwość oblodzenia czy bezpieczeństwo uczestników. Szczególnie bierzemy pod uwagę doświadczenia z Bundesligi, gdzie spotkania bywały odwoływane z powodu problemów z zabezpieczeniem imprez masowych lub zamykaniem dróg dojazdowych na stadion” — wyjaśnia Stefański.
Zwraca też uwagę, że Ekstraklasa ma bardzo ograniczone pole manewru, jeśli chodzi o przekładanie meczów. Przez ścisły terminarz UEFA i mecze Pucharu Polski praktycznie nie istnieje opcja, by przełożyć całą serię gier na inny tydzień.
„Wiosną UEFA zarezerwowała na swoje potrzeby dziewięć terminów w środku tygodnia, co oznacza, że nie mamy możliwości przełożenia całej kolejki na którykolwiek z tych terminów”
Ekstraklasa będzie reagować na bieżąco — decyzje o ewentualnym przełożeniu meczów będą podejmowane indywidualnie, w zależności od sytuacji w danym mieście i regionie. Szerszego odwołania nikt dziś nie bierze pod uwagę — scenariuszem science-fiction nazwał to sam dyrektor.