Dwa ciosy Korony Kielce. Radomiak pokonany u siebie
W zaledwie siódmej minucie Radomiak Radom popełnił katastrofalny błąd pod własną bramką i Korona Kielce szybko to wykorzystała, obejmując prowadzenie. Gospodarze nie zdołali już odwrócić losów spotkania, a goście w pierwszej połowie dorzucili jeszcze jednego gola, przesądzając o losach meczu. Na dokładkę trener Goncalo Feio został szybko wyrzucony z ławki. Kielczanie zagrali dojrzale, wykorzystując każdą słabość Radomiaka zarówno w defensywie, jak i środku pola.
Początek starcia Radomiaka z Koroną Kielce w PKO Ekstraklasie zapowiadał się na twardy bój. Już w siódmej minucie defensywa gospodarzy zaprzepaściła jednak szanse na spokojne otwarcie meczu. Filip Majchrowicz oraz jego dwóch środkowych obrońców mogli tylko patrzeć, jak piłka trafia pod nogi Wiktora Długosza, który bez zastanowienia wpakował ją do siatki. Błąd kosztował Radomiaka bardzo drogo – od tej chwili musieli gonić wynik, co okazało się wyzwaniem nie do przeskoczenia.
Kielczanie nie zamierzali zwalniać tempa. Radomiak próbował odgryźć się, korzystając z pojedynczych wypadów na połowę Korony. Najlepszą okazję miał Capita w 23. minucie, kiedy ostro przetestował czujność Xaviera Dziekońskiego, ale bramkarz gości nie dał się zaskoczyć i zachował czyste konto przez cały mecz.
Korona potraktowała strzał Capity jak sygnał alarmowy. Piętnaście minut po pierwszym golu zespół Jacka Zielińskiego znów zaatakował z rozmachem. Po wznowieniu z autu Mariusz Stępiński wycofał piłkę do Marcela Pięczka, który huknął bez litości w kierunku bramki – wynik 2:0 już w 33. minucie. To uderzenie praktycznie zakończyło emocje.
Mimo utraty dwóch bramek przed przerwą Radomiak starał się wrócić do gry. Szybko jednak stracił wsparcie trenerskie z ławki – Portugalczyk Goncalo Feio został przez arbitra Daniela Stefańskiego odesłany na trybuny po utarczce słownej. Gospodarze nie potrafili zorganizować skutecznego ataku pozycyjnego, a każda kolejna próba rozbijała się o szczelną i walczącą do końca defensywę Korony.
Po przerwie fragment spotkania rozbijał się o kolejne faule oraz wymuszone zmiany. Gospodarze próbowali szukać szczęścia uderzeniami z dystansu – groźniejszy był tylko strzał Rafała Wolskiego zza pola karnego, choć piłka poszybowała daleko obok słupka. Żółte kartki sypały się na potęgę; w szeregu Korony nie zabrakło twardej gry, ale i konsekwencji w odbudowie ustawienia.
Korona Kielce pewnie dowiozła przewagę. Radomiak kończył pojedynek bez pomysłu, a kibiców na stadionie ogarnęła nerwowość. Gola kontaktowego nie doczekali się nawet w końcowych minutach spotkania.
Radomiak Radom – Korona Kielce 0:2 (0:2)
0:1 Wiktor Długosz 7
0:2 Marcel Pięczek 32
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore