Cracovia bez argumentów. Tylko remis z Zagłębiem Lubin
Typowe ligowe starcie bez historii. Choć Cracovia liczyła na przełamanie, kibice przez całe spotkanie nie doczekali się nawet jednego gola, a statystyki strzałów zupełnie nie oddawały przebiegu meczu. Bramkarz Zagłębia wręcz zabarykadował dostęp do własnej siatki i zasłużył na kilka braw.
Poniedziałek przy ulicy Kałuży upłynął pod znakiem rozczarowania — Cracovia tylko bezbramkowo zremisowała z Zagłębiem Lubin, serwując publiczności niewiele emocji. Dla obu zespołów był to mecz z cyklu: chcieli się podnieść po ostatnich niepowodzeniach, ale na boisku długo brakowało konkretów z przodu.
Podopieczni Luki Elsnera mieli za sobą dwie porażki, w tym w STS Pucharze Polski, a goście niedawno odpadli po dogrywce z Widzewem Łódź i mieli niezbyt porywający remis z Bruk-Betem Termaliką. Od początku można było wyczuć, że obie ekipy bardziej myślą, by nie stracić niż postawić wszystko na jedną kartę.
Pierwsza połowa mocno rozczarowała — aż trzynaście strzałów, ale tylko trzy celne (dwa dla Cracovii, jeden po stronie Zagłębia). Zero klarownych okazji, za to mnóstwo walki i błędów technicznych. Dopiero w 41. minucie temperatura na trybunach nieco wzrosła, kiedy Filip Stojiljković wyszedł na czystą pozycję, ale Jasmin Burić kapitalnie sparował piłkę do boku.
Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Najlepszą okazję miał w 57. minucie Oskar Wójcik — świetnie odnalazł się przy dośrodkowaniu, lecz znów czujny Burić zachował czyste konto. Obie drużyny nie potrafiły narzucić tempa, a liczba sytuacji bramkowych była znikoma.
Z Cracovii i Zagłębia jakby zeszło powietrze — do końca żadnej stronie nie udało się rozstrzygnąć meczu na swoją korzyść. Przeciętne tempo, brak skuteczności oraz dobrze dysponowani bramkarze sprawili, że widzowie musieli pogodzić się z wynikiem 0:0.
W najbliższej kolejce Pasy pojadą do Radomia, gdzie na ich drodze stanie Radomiak prowadzony przez Goncalo Feio. Zagłębie Lubin zagra natomiast u siebie z liderującym Górnikiem Zabrze.