Afimico Pululu opuszcza Jagiellonię Białystok. Masłowski: To nie sprawa finansów
Rozstanie napastnika z Jagiellonią to już fakt, choć klub do ostatnich chwil próbował go zatrzymać. Łukasz Masłowski jasno podkreśla: Pululu nie zdecydował się odejść przez finanse, lecz z potrzeby nowych wyzwań. Kibice mogą czuć niedosyt – mowa przecież o królu strzelców Ligi Konferencji, zdobywcy 55 bramek dla białostockiego zespołu. Decyzja piłkarza zamyka pewien rozdział i otwiera spekulacje dotyczące jego przyszłości.
Afimico Pululu przez miesiące był bohaterem plotek transferowych w kontekście Jagiellonii Białystok. Kibice drżeli, czy ich napastnik sezonu zostanie na Podlasiu, czy jednak spróbuje sił gdzie indziej. Teraz wszystko jest już jasne – jego kontrakt wygasa, a przedłużenie nie wchodzi w grę, co oficjalnie potwierdzono w komunikacie klubowym. Pożegnanie z fanami w mediach społecznościowych tylko przypieczętowało decyzję.
Gdy tylko pojawiła się informacja o odejściu, wielu spodziewało się, że powodem były pieniądze lub lepsza oferta. Kulisy tej historii zdradził jednak dyrektor sportowy Łukasz Masłowski, który w rozmowie z Kanałem Sportowym ujawnił zaskakujące szczegóły. Podkreślił: „Przede wszystkim to nie była kwestia finansów. My na żadnym etapie nie dostaliśmy kontroferty i oczekiwań Afimico. Chciał czekać i zobaczyć, co mu się pojawi na rynku”. Jak dodał, Pululu miał w głowie wizję spróbowania czegoś nowego – i właśnie to przeważyło szalę.
Klub podobno nie odpuszczał łatwo i podejmował kolejne próby zatrzymania swojego czołowego napastnika. W wypowiedzi dyrektora padają słowa o sporym zaangażowaniu ze strony zarządu, a sama decyzja zawodnika jest rozumiana jako chęć zrobienia kolejnego kroku w karierze. Jak przyznał Masłowski, „rozumie potrzebę nowych wyzwań i celów”.
Nie da się ukryć, że Pululu zostawia po sobie wyraźny ślad – 55 bramek, mistrzostwo i Superpuchar Polski oraz koronę króla strzelców w Lidze Konferencji UEFA. Nazwisko napastnika na stałe zapisuje się więc w historii klubu z Białegostoku.