Dovbyk znowu kontuzjowany
Artem Dovbyk wrócił na boisku, wszedł po przerwie w meczu z Lecce (2:0), strzelił gola. Jednak końcówka spotkania przyniosła kolejne zmartwienie: napastnik musiał zejść z murawy z powodu problemów mięśniowych. Włodarze Romy nie kryją niepokoju, bo zawodnik dopiero co wrócił po niemal dwóch miesiącach leczenia, a wokół jego nazwiska pojawiło się też sporo szumu transferowego.
Artem Dovbyk ponownie narobił zamieszania na Stadio Olimpico, ale nie do końca z takiego powodu, jaki kibice Romy chcieliby oglądać. Napastnik pojawił się na boisku po godzinie gry, zmieniając Fergusona. Właśnie wtedy pokazał, że nie zapomniał, jak zdobywa się bramki – kilka minut później wpakował piłkę do siatki i wyprowadził Romę na 2:0 z Lecce.
Chwilę później jednak emocje ostygły, gdy Ukrainiec musiał opuszczać plac gry. Wszystko przez uraz mięśniowy, który wykluczył go z ostatnich minut spotkania. Z klubowych korytarzy dobiegają głosy zmartwienia – nikt nie chce powtórki z niedawnej absencji, gdy Dovbyk leczył poważniejszą kontuzję przez prawie dwa miesiące.
Nastroje wokół zawodnika są ostatnio wyjątkowo gorące, bo niejedna gazeta we Włoszech pisze o możliwym transferze napastnika. Tym większy niepokój panuje teraz w Romie, gdzie liczą na szybki powrót piłkarza i jasną sytuację w temacie jego przyszłości. Szczegóły kontuzji mają zostać podane po badaniach, ale już sam fakt, że Dovbyk znów schodzi przed czasem, nie napawa optymizmem.