Damian Szymański ostrzega Legię po porażce: Musimy się w końcu obudzić – StolicaSportu.pl

Damian Szymański ostrzega. Legia musi się obudzić

Musa Juwara Damian Szymański
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Eryk
11 grudnia 2025 22:46
2 minuty czytania

Po trafieniu na wyjeździe wydawało się, że Legia złapała wiatr w żagle, ale nadzieja rozwiała się szybko. Damian Szymański nie przebierał w słowach po porażce z FC Noah (1:2) w Lidze Konferencji. Pomocnik przyznał, że drużyna musi się natychmiast otrząsnąć, bo obecna sytuacja jest poważna nie tylko dla piłkarzy, ale także dla wszystkich związanych z klubem.

Na początku wszystko zapowiadało się zupełnie inaczej – Legia bardzo szybko objęła prowadzenie w wyjazdowym spotkaniu z FC Noah, ale potem...

Damian Szymański po meczu w rozmowie z Polsatem Sport nie krył rozczarowania. Pomocnik przyznał: „Szybko strzeliliśmy gola – myślałem, że to nas poniesie, ale tak się nie stało. Utrzymywaliśmy prowadzenie, ale w drugiej połowie popełniliśmy głupie błędy i przez to przegraliśmy”.

Szymański nie chciał jeszcze rozkładać na czynniki pierwsze decydującej akcji na 1:2. – Muszę obejrzeć tę akcję na spokojnie, po wejściu do szatni, wtedy będę mógł powiedzieć coś więcej – zaznaczył. Podkreślił jednak, że sztab analizował rywala przed meczem, doskonale wiedząc, że FC Noah groźnie atakuje bokami boiska. Pomocnik zwrócił uwagę, że być może zabrakło szybkich reakcji przy blokowaniu dośrodkowań, przez co Legia traci bramki w podobny sposób.

Z wypowiedzi Szymańskiego przebija się frustracja, ale też apel do całego klubu. – Jest jakieś fatum. Musimy się w końcu obudzić, bo to nie są żarty. Mam nadzieję, że wyjdziemy z tej sytuacji. Dotyka to każdego z nas – pracowników klubu, kibiców i piłkarzy. Każdy próbuje, chce wygrać. Wierzę, że w końcu pojawi się słońce – mówił po spotkaniu.

Nie chodzi wyłącznie o jedną, niefortunną porażkę. Problem leży głębiej. Zespół regularnie traci bramki w sytuacjach, których można było uniknąć. – Czasami brakuje może chłodnej głowy czy zimnej krwi w okazjach strzeleckich. Trzeba też lepiej zachowywać się w obronie, bo tracimy bramki. Każdy jest winny, trzeba uderzyć się w pierś i pracować w treningach tak mocno, jak się da, by wyjść z tej sytuacji. Wierzę, że w przyszłości tak będzie – podsumował Szymański, nie uciekając przed odpowiedzialnością.

Źródła: Legia.net, Polsat Sport

Wybrane dla Ciebie