Chuligani przerwali mecz 2. Bundesligi
Już po niespełna 20 minutach meczu Dynamo Drezno – Hertha BSC w 2. Bundeslidze doszło do dramatycznych scen. Grupy kibiców obu drużyn ruszyły do konfrontacji, sprowadzając interwencję policji na murawę. Sędzia musiał przerwać spotkanie, a piłkarze uciekli do szatni. W całym chaosie na boisku występowali także reprezentanci Polski – Michał Karbownik i Dawid Kownacki.
Emocje na meczu Dynamo Drezno i Hertha BSC sięgnęły zenitu znacznie szybciej, niż można się było spodziewać. Jeszcze przed upływem 20 minut od pierwszego gwizdka niemiecką murawę zdominował nie futbol, a obrazy rodem z boiskowych kronik kryminalnych. Wszystko rozpoczęło się od prowokacji – wśród ultrasów gospodarzy pojawiła się flaga rywali z Berlina, skradziona ponoć tuż przed spotkaniem.
Widok tej flagi dał początek iskrze, która przerodziła się w otwartą walkę obu grup kibiców. Fani Herthy nie czekali długo; przeskoczyli barierki w strefie przy boisku i rzucili w stronę zwolenników Dynama race. W odpowiedzi kibice gospodarzy wbiegli z sektora K, dosłownie naprzeciw siebie zebrało się w pewnym momencie blisko 100 osób z Drezna i około 30 z Berlina. Trybuny zamieniły się w pole konfrontacji. Jak relacjonuje niemiecki „Bild”, na murawie przez minutę trwało napięte oczekiwanie, aż do stanowczej interwencji policji.
Mundurowi szybko oddzielili zwaśnione grupy. Kibice wrócili na swoje miejsca, choć emocje wcale nie opadły. Chwilę później sympatycy Dynama podpalili przejętą flagę Herthy, manifestując w ten sposób swoją przewagę. Piłkarze nie czekali na więcej: błyskawicznie zeszli do szatni, a sędzia Sven Jablonski wznowił grę dopiero po około 20 minutach przestoju.
To nie był jedyny incydent tej burzliwej nocy. Już w trzeciej minucie spotkania trzeba było zatrzymać mecz po odpaleniu pirotechniki na sektorze gości oraz po wybuchach fajerwerków poza stadionem, zorganizowanych przez fanów z Drezna.