Perez o cieniu Verstappena: Red Bull to najtrudniejsze miejsce w F1
„Bycie kolegą zespołowym Maxa Verstappena to najgorsze zajęcie w Formule 1” – Sergio Perez nie owijał w bawełnę, oceniając cztery lata, które spędził w Red Bull Racing. Meksykanin rozłożył na czynniki pierwsze wyzwania, z jakimi mierzył się w cieniu dominacji Holendra.
Sergio Perez postawił kropkę nad i w temacie wyzwań, jakie czekają kierowcę startującego w Red Bull Racing obok Maxa Verstappena. Gdy padło pytanie o lata w barwach zespołu, Meksykanin nie krył, że to jedno z najcięższych miejsc pracy w motosporcie.
„Nie chcę krytykować moich poprzedników, bo doskonale wiem, przez co sami przechodzili. Podpisując swoje odejście z Red Bulla, pomyślałem wtedy: biedak, kto tu wejdzie – to naprawdę trudna misja” – przyznał Perez w rozmowie ze Sky Sports F1.
Nad meksykańskim kierowcą ciążą wyjątkowe oczekiwania i presja, które uwypukliły także wyniki Liama Lawsona i Yukiego Tsunody – obaj, mimo talentu, zmagali się z drugim bolidem Red Bulla. Perez nie ukrywał, że w tym zespole nikt nie ma łatwo, tłumacząc: „Jazda obok Maxa to już wyzwanie, a w Red Bullu – coś, czego nie rozumie większość ludzi. Jest tyle detali, którymi mógłbym się podzielić… To po prostu szalenie trudna robota. Żaden kierowca nie przetrwa w cieniu Maxa. Możesz mieć w garażu Hamiltona czy Leclerca — i tak będą zmagać się z ogromnymi przeszkodami. Styl jazdy jest tak unikatowy, że trzeba nieustannie się dostosowywać pod Maxa”.
Współpraca obu kierowców, choć bywała naznaczona momentami spięć, oparta była o wzajemny szacunek, co podkreśla sam Perez. Jeden z cytatów z rozmowy trafnie oddaje skalę wyzwania:
„Bycie partnerem zespołowym Maxa Verstappena w Red Bull Racing to rzecz, jakiej prawie nikt z zewnątrz nie jest w stanie pojąć. Nieważne kogo tu przywiozą, każdy dopiero wtedy zrozumie, z jaką presją musi żyć.”