Jeremy Sochan debiutuje przeciwko Spurs: dwie minuty i jeden punkt – StolicaSportu.pl

Pierwszy mecz Sochana przeciwko Spurs. Tylko 2 minuty

Jeremy Sochan
fot. New York Knicks
Domyślna grafika
Jordi
2 marca 2026 01:15
2 minuty czytania

Jeremy Sochan po raz pierwszy w karierze wyszedł na parkiet naprzeciw swojej byłej drużynie, San Antonio Spurs. Mecz w Madison Square Garden nie należał jednak do najbardziej pamiętnych w wykonaniu Polaka – spędził na boisku zaledwie dwie minuty, notując zbiórkę w ataku i zdobywając jeden punkt z linii rzutów wolnych. Knicks bez litości rozprawili się z gośćmi, przerywając ich imponującą serię 11 zwycięstw z rzędu.

Dla Jeremy'ego Sochana niedzielny wieczór na nowojorskim parkiecie miał wymiar symboliczny. Reprezentant Polski po raz pierwszy od swojego transferu miał okazję zmierzyć się z San Antonio Spurs, z którymi związany był od momentu wyboru w drafcie w 2022 roku. Jednak swoje wejście do spotkania przeciwko byłej ekipie zapamięta raczej jako epizod.

New York Knicks podejmowali Spurs na własnym terenie i zafundowali kibicom pokaz skutecznej, energetycznej koszykówki. Już od pierwszych minut kontrolowali wydarzenia na parkiecie, powiększając przewagę praktycznie z każdą kwartą. Mikal Bridges zdobył 25 punktów, Jalen Brunson dodał 24 oczka i duet ten nadał rytm całemu spotkaniu.

Goście z Teksasu przyjechali do Nowego Jorku podbudowani serią 11 wygranych z rzędu, ale tym razem musieli uznać wyższość rywali. Trener Mike Brown już na kilka minut przed końcem mógł pozwolić sobie na wpuszczenie rezerwowych i dał dwie minuty Sochanowi. Polak szybko wywalczył zbiórkę w ataku, wykorzystał jeden z dwóch osobistych i tym samym dopisał się do protokołu meczowego z jednym punktem na koncie. Stan rywalizacji faworytów pozostawał niezmienny – gospodarze rozbili Spurs 114:89.

Zawodnik Knicks wciąż walczy o minuty na parkiecie z Mohamedem Diawarą, który tym razem spędził 15 minut na boisku i oddał trzynaście prób zza łuku, trafiając czterokrotnie. Taka ofensywna aktywność Diawary wyraźnie odcinała Sochana od większej ilości czasu gry.

Po stronie Spurs najjaśniej świeciła gwiazda Victora Wembanyamy – Francuz uzbierał na swoim koncie 25 punktów i 13 zbiórek, ale nie ustrzegł się strat, których zanotował aż siedem. Trzeba przyznać, że w ekipie z San Antonio zabrakło skuteczności oraz cierpliwości – to już ich siedemnasta porażka w sezonie, a marzec rozpoczęli od zdecydowanego sprowadzenia na ziemię po bezbłędnym lutym.

New York Knicks – San Antonio Spurs 114:89 (22:21, 29:20, 29:28, 34:20)

Źródło: SportoweFakty

Wybrane dla Ciebie