LeBron James przechodzi do historii NBA – rekord wszech czasów wygranych meczów
LeBron James znowu pisze historię NBA. 41-letni lider Los Angeles Lakers pobił wyczyn, który przez dekady wydawał się nieosiągalny. Ubiegłej nocy w starciu z Cleveland Cavaliers wyśrubował liczbę zwycięstw na parkietach najlepszej ligi świata do 1229, detronizując samego Kareema Abdul-Jabbara. Amerykanin, w swoim 23. sezonie, pokazuje, że długowieczność idzie u niego w parze z nieprzeciętną klasą sportową.
O rekordach LeBrona Jamesa mógłby opowiadać każdy fan NBA – tę listę można ciągnąć naprawdę długo. Jednak tej nocy skrzydłowy Los Angeles Lakers wyśrubował kolejne, wyjątkowo prestiżowe osiągnięcie. Przechodząc do historii, LeBron wysunął się na prowadzenie pod względem liczby wygranych meczów w NBA, przebijając wynik Kareema Abdul-Jabbara. Przez lata statystyka ta była poza zasięgiem większości graczy – Abdul-Jabbar triumfował w 1228 meczach, przez dwie dekady gry budując legendę ligi.
Teraz tę granicę przesunął LeBron, który po ostatniej wygranej przeciwko Cleveland Cavaliers świętował swoje 1229. zwycięstwo w NBA, licząc zarówno sezon zasadniczy, jak i fazę play-off. To moment wyjątkowy – James, urodzony w Akron, dopisał kolejny rozdział do swojej bajkowej kariery.
41-letni James już wcześniej wdarł się na szczyty innych klasyfikacji. To on jest najlepszym strzelcem w historii NBA, notuje rekordową liczbę nominacji do Meczu Gwiazd i najlepszych piątek sezonu, prowadzi pod względem rozegranych meczów, minut i trafionych rzutów z gry. Kulisy jego długowieczności rok w rok podziwiane są przez kolegów i ekspertów.
W trwającym sezonie LeBron nie spuszcza z tonu. Średnie na poziomie 20,7 punktu, 6,0 zbiórek, 7,0 asyst i 1,1 przechwytu przy skuteczności rzutów z gry 51,2% tylko podkreślają jego klasę. Nieźle radzą sobie także Los Angeles Lakers: bilans 50-26 daje im 3. miejsce w tabeli Zachodu, a marzec z bilansem 15-2 pozwolił drużynie uwierzyć, że mogą powalczyć z każdym.
Sam LeBron w tym miesiącu dwukrotnie popisał się klasycznym triple-double, do tego notował kilka spotkań, w których niewiele brakowało mu do potrójnej zdobyczy. Najświeżej błysnął w spotkaniu z Washington Wizards, gdzie rozdał 12 asyst, dołożył 21 punktów i 10 zbiórek – pełna kontrola parkietu i gra na miarę rekordzisty.