LeBron James bije rekord NBA: najwięcej trafionych rzutów w historii ligi
Los Angeles Lakers przegrali z Denver Nuggets, lecz tej nocy oczy wszystkich zwróciły się na LeBrona Jamesa. Lider Lakers przełamał rekord, który od dekad wydawał się nie do ruszenia – pokonał osiągnięcie Kareema Abdula-Jabbara i teraz to jego nazwisko widnieje przy największej liczbie trafionych rzutów z gry w historii NBA. Mimo kontuzji łokcia w końcówce meczu James nie ukrywał dumy z tego wyjątkowego osiągnięcia.
Mimo porażki Los Angeles Lakers w starciu z Denver Nuggets (113:120), LeBron James zapisał się złotymi zgłoskami na kartach NBA. To właśnie w tym spotkaniu przekroczył barierę 15 837 trafionych rzutów z gry i wyprzedził Kareema Abdula-Jabbara – dotychczasowego rekordzistę ligi. James dokonał tego jeszcze w pierwszej kwarcie, pokonując defensora Nuggets, Zeke'a Nnajiego, i zapisując 15 838. celny rzut w sezonach zasadniczych NBA.
Sama liczba – 15 842 trafienia w karierze – działa na wyobraźnię. James występ zakończył z dorobkiem 16 punktów, 8 asyst, 5 zbiórek, 3 przechwytów oraz blokiem, notując skuteczność 7/11 z gry. Choć Lakers przez większość starcia deptali po piętach Nuggets, końcówka obyła się bez hollywoodzkiego scenariusza – w decydujących minutach to rywale zachowali więcej zimnej krwi.
Właśnie pod koniec meczu James próbował dynamicznego wejścia pod kosz, jednak po starciu z Nikolą Jokiciem wylądował niefortunnie na łokciu. Przez chwilę opuścił parkiet, odczuwając wyraźny ból, lecz powrócił na ostatnie posiadania. Po końcowej syrenie przyznał: „Teraz łokieć jest dość obolały. Zobaczymy, jak będzie w najbliższych dniach. Mam nadzieję, że jutro rano będzie mniej bólu” – słowa kapitana Lakers nie pozostawiają złudzeń, że występ w kolejnym spotkaniu z Indiana Pacers stoi pod znakiem zapytania.
Dla LeBrona rekordowy wieczór miał również wymiar sentymentalny. Jak sam stwierdził, samo to, że moje nazwisko jest wymieniane obok największych zawodników, jacy kiedykolwiek grali w tę grę, jest dla mnie ogromnym zaszczytem. To naprawdę fajne uczucie. Dorastałem, oglądając, czytając i podziwiając wielu z tych wielkich graczy. [...] Kiedy marzyłem o grze w NBA, chciałem znaleźć się w takim miejscu, w którym dzięki swojej pracy mógłbym być wymieniany obok największych. To naprawdę coś wyjątkowego – nie krył wzruszenia po osiągnięciu historycznego pułapu.
Po przegranej z Nuggets bilans Lakers wynosi obecnie 37–25. W obliczu drobnych urazów lidera drużyna z Miasta Aniołów musi być czujna – kolejne mecze mogą się okazać kluczowe dla układu tabeli Konferencji Zachodniej. Jedno już jednak pewne: rekord LeBrona to historia NBA pisana na nowo.