Jest protest po walce Usyka
Rico Verhoeven nie zamierza przechodzić obojętnie obok kontrowersyjnego przerwania walki z Ołeksandrem Usykiem w egipskiej Gizie. Po zaciętym, wyrównanym pojedynku i przedwczesnym werdykcie sędziego Holender od razu zapowiedział oficjalny protest, argumentując, że „przepisy mają znaczenie tylko wtedy, gdy stosuje się je w najważniejszych momentach”. Za kulisami sportowej rywalizacji zaczyna się więc batalia o zmianę wyniku.
Rico Verhoeven wykazał się sporą determinacją, decydując się na oficjalny protest po starciu z Ołeksandrem Usykiem podczas gali bokserskiej w Gizie. Walka, która miała być ukoronowaniem wieczoru, przybrała nieoczekiwany obrót w samej końcówce. Holender przez większość pojedynku prezentował się lepiej, narzucając Usykowi swoje warunki gry.
Decydujące wydarzenia miały miejsce tuż pod koniec jedenastej rundy. Usyk przeszedł do zdecydowanego ataku – serią celnych uderzeń doprowadził do liczenia Verhoevena. Choć Holender zdołał się podnieść, sędzia bez wahania przerwał pojedynek, co wywołało natychmiastową dyskusję zarówno na trybunach, jak i w mediach społecznościowych.
Warto oddać, że na kartach punktowych utrzymywał się remis, więc o ostatecznym wyniku decydował ten właśnie fragment. Zespół Verhoevena niemal od razu rozpoczął działania prawne, podkreślając, że „przepisy mają znaczenie tylko wtedy, gdy stosuje się je w najważniejszych momentach” – słowa samego Holendra wypowiedziane tuż po ogłoszeniu decyzji sędziego.
W drodze na lotnisko został złożony oficjalny protest. Przepisy mają znaczenie tylko wtedy, gdy stosuje się je w najważniejszych momentach.
Verhoeven otwarcie zadeklarował, że oczekuje ogłoszenia wyniku „no contest”, czyli uznania walki za nierozstrzygniętą, z powodu – jego zdaniem – niewłaściwego zastosowania regulaminu. Protest został już przekazany do odpowiednich organów i, jak sam zapowiada, sprawa będzie miała swój ciąg dalszy w najbliższych dniach.