Maja Chwalińska w finale Roland Garros – pełna emocji walka Polki – StolicaSportu.pl

Ona jest wspaniała. Maja Chwalińska w FINALE ROLAND GARROS!

Maja Chwalińska
fot. Peter Menzel, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Marlena
4 czerwca 2026 19:22
3 minuty czytania

Maja Chwalińska dała prawdziwy popis gry na kortach Roland Garros i zameldowała się w wielkim finale. Sztuka ta nie przyszła jej łatwo, bo Diana Sznajder postawiła trudne warunki, serwując co jakiś czas potężne forhendowe ataki i próbując wybić Polkę z rytmu. Już od pierwszego gema mecz nabrał rumieńców - przewaga przechodziła z rakiety na rakietę, ale to Chwalińska szybciej złapała rytm, wykorzystując trzecią piłkę na zamknięcie tego fragmentu.

Rywalka z Rosji w drugim gemie mogła natychmiast odpowiedzieć, jednak Polka zachowała zimną krew, dziwiąc się precyzyjnymi skrótami i forhendami puszczanymi tuż przy linii. Sznajder sama pozwoliła sobie na kilka błędów, ale ostatecznie utrzymała serwis po dłuższej walce.

Im niej było czasu na reakcje, tym Chwalińska czuła się pewniej. Po mocnym serwisie i kolejnym przełamaniu mogła już prowadzić różnicą dwóch gemów. Rosjanka nie była w stanie znaleźć recepty na jej nieszablonową grę, regularnie nabijała piłkę na środek kortu, lecz Polka skracała akcje i wyprowadzała szybkie woleje.

Kiedy wydawało się, że wszystko układa się pod dyktando Chwalińskiej, nadszedł krótki przestój. Piąty gem obfitował w niewymuszone błędy Polki, przez co Sznajder nie tylko zmniejszyła dystans, ale znów złapała wiatr w żagle. Rosjanka zdołała wyrównać na 3:3, korzystając ze zmiennych stron i zaskakujących lobów.

Prawdziwy maraton nastąpił w jedenastym gemie. Chwalińska długo prowadziła, po chwili musiała bronić aż dwóch break pointów, lecz opanowanie nie zawiodło jej w decydującej fazie. Skończyło się prowadzeniem 6:5, lecz przeciwniczka nie zamierzała odpuścić i doprowadziła do tie-breaka.

Początek dodatkowej rozgrywki należał do Rosjanki, która wygrywając dwie pierwsze wymiany, wydawała się przejmować inicjatywę. Polka, mimo straty kilku piłek, znalazła rytm, zaskoczyła Sznajder skrótem oraz lobem, czym wyprowadziła ją z równowagi. Dwa setbole dla Chwalińskiej i już po chwili po błędzie rywalki Polka zgarnia pierwszą partię 7:5.

Drugi set zapomniał o taryfie ulgowej dla kogokolwiek. Sznajder rozpoczęła partii od błędów, lecz błyskawicznie odpowiedziała przełamaniem powrotnym. Przez kolejne gemy żadna nie oddawała serwisu, a akcje coraz częściej kończyły się widowiskowymi wymianami na siatce i efektownymi backhandami po linii. Polka cały czas balansowała pomiędzy ofensywą a czujną defensywą.

Przy prowadzeniu 4:3 dla Sznajder nastąpiła przerwa medyczna z powodu kłopotów z plecami Rosjanki. Chwalińska ten fakt wykorzystała najlepiej, jak mogła – zachowała koncentrację, utrzymała podanie i już po dwóch kolejnych akcjach miała szansę na kluczowe przełamanie. Wykorzystała już pierwszą piłkę na przełamanie i wyraźnie przejęła inicjatywę w końcówce drugiego seta.

Mając 5:4, Polka stanęła przed historyczną szansą kończąc akcję doskonałym uderzeniem wymijającym. Dwie piłki meczowe, pierwsza z nich zamieniona na punkt i awans do finału Roland Garros stał się faktem.

Maja Chwalińska - Diana Sznaider 7:6(4), 6:4

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie