Maja Chwalińska uległa Mirrze Andriejewej w finale Roland Garros
Początek spotkania zwiastował emocje: Maja Chwalińska po serii zwycięstw musiała zmierzyć się w finale Roland Garros z największą gwiazdą młodego pokolenia, Mirrą Andriejewą. Mimo ambitnej walki, Polka nie znalazła sposobu na rewelacyjnie dysponowaną rywalkę i przegrała 0:2. Decydujące były kluczowe break-pointy i momenty, w których doświadczenie oraz siła Andriejewej brały górę nad sercem do walki Chwalińskiej.
Paryż zapewnił jej wielką przygodę, ale w ostatecznym starciu, Maja Chwalińska musiała uznać wyższość rywalki. Polka w finale Roland Garros przegrała 0:2 ze znakomitą Mirrą Andriejewą, która od początku turnieju uchodziła za największą faworytkę młodego pokolenia.
Przez kolejne rundy Chwalińska przechodziła w imponującym stylu. Po drodze wyeliminowała m.in. Qinwen Zheng, Marię Sakkari, Annę Kalińską i Dianę Sznajder, często zaskakując skuteczną grą na dystansie. Jednak finał w stolicy Francji napisał zdecydowanie inną historię.
Początek spotkania od razu przyniósł nerwy. Maja próbowała zaskakiwać Andriejewą skrótami, jednak te nie przynosiły oczekiwanych efektów. Rosjanka bezbłędnie wykorzystywała break-pointy, a jej forhend robił wrażenie. Po wczesnym przełamaniu Polka wróciła grą do remisu, ale przewaga Andriejewej narastała. Własne podanie żmudnie próbowały utrzymać obie, czego skutkiem były liczne kolejne przełamania i szybkie zmiany wyników.
Najważniejszy zwrot przyniósł piąty gem pierwszego seta – właśnie wtedy Chwalińska po raz pierwszy utrzymała serwis bez straty punktu i objęła prowadzenie. Niestety, jej euforia nie trwała długo: Rosjanka od razu odpowiedziała swoim utrzymaniem serwisu, kilka razy trafiła idealnie w linię i fartownie przełamała Polkę kolejny raz. Końcówka pierwszego seta to już pełna kontrola Andriejewej – jej forhend okazał się zabójczy, a końcówkę rozstrzygnęła właśnie serią mocnych zagrań, wygrywając 6:3.
Na drugiego seta Rosjanka wyszła jeszcze bardziej skoncentrowana. Gładko wygrała swój serwis, a potem wykorzystała pomyłki Chwalińskiej do szybkiego przełamania. Chociaż Polka, wspierana momentami przez szalejący wiatr, zaliczyła kilka udanych skrótów, nie utrzymała rytmu gry. Próbowała jeszcze wrócić do meczu, miała nawet trzy break-pointy przy serwisie Andriejewej, lecz Rosjanka w kluczowej chwili odpaliła rewelacyjne skróty z głębi kortu i oddaliła zagrożenie.
Polka nie wykorzystała tej szansy, co natychmiast zemściło się w kolejnym gemie – Andriejewa przełamała ją do zera i zrobiło się 0:4. Szybko przewaga Rosjanki urosła do 5:0. Wtedy Chwalińska, pokazując charakter, ugrała gema honorowego. Zresztą w kolejnym, siódmym gemie zmusiła nawet Andriejewą do błędu, zdobywając break-pointa, ale nie miało to już wpływu na losy finału. Klasa Andriejewej przejawiła się znów w gemie przy serwisie Chwalińskiej – seria forhendów rozstrzygnęła mecz, a Maja przegrała go w dwóch setach.
Końcowy wynik nie oddaje całej dramaturgii – Maja Chwalińska była momentami blisko wyrównania szal, zwłaszcza w drugim secie przy kilku break-pointach. Ostatecznie jednak 19-letnia Mirra Andriejewa triumfowała w Paryżu, podkreślając, dlaczego tak często mówi się o niej w kontekście przyszłych sukcesów na światowych kortach.
Mirra Andriejewa - Maja Chwalińska 6:3, 6:2